Partition 1947

Słowo Podział to jedno z najważniejszych słów-kluczy do zrozumienia współczesnych Indii, a jego znaczenie daleko wykracza poza sens dosłowny. Podobnie jak słowo Okupacja, które dla Polaków kryje złowieszcze treści związane z niemieckim nazizmem i dramatem naszego narodu.

Podziału Indii dokonano w 1947 roku, na parę dni przed ogłoszeniem niepodległości.

Niepodległość przyniosła wielu Indusom smak goryczy i klęski.

Autorzy dramatu:

Muhammad Ali Jinnah (1876-1948), leader Wszechindyjskiej Ligi Muzułmańskiej

Lord Mountbatten (1900-1979), ostatni wicekról Indii

Jawaharlal Nehru (1889-1964), działacz polityczny, pierwszy premier Indii

Wizjoner, który przewidział tragedię:

Mahatma Gandhi (1869-1948), lider Indyjskiego Kongresu Narodowego

Muhammad Ali Jinnah, urodzony w kupieckiej rodzinie w Karaczi, był adwokatem, mieszkał w Bombaju i tam zasłynął jako wspaniały mówca (podobnie jak Gandhi). Jak wielu indyjskich prawników wykształconych przez Anglików był liberałem i w teorii żarliwie popierał system konstytucyjny, oparty na twardym prawie. W latach dojrzałych nie był leaderem żadnego ruchu społecznego (odwrotnie niż Gandhi). Popierał Indyjski Kongres Narodowy, partię hinduskich wieśniaków, a dopiero w latach dwudziestych XX wieku, będąc grubo po pięćdziesiątce, związał się z Ligą Muzułmańską, której najważniejszym postulatem było zabezpieczenie pozycji indyjskich muzułmanów. Nie wiadomo dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach pojawiło się żądanie zapewnienia im równego udziału we władzy bez względu na ich liczbę, choć stanowili zaledwie 20% ogółu ludności subkontynentu i, o czym się głośno nie mówiło ale pamiętało, pozostawali oni obcymi najeźdźcami, którzy niegdyś niszczyli hinduską religijność.

Już w 1940 roku Liga zgłosiła postulat podziału Indii i utworzenia „niepodległych państw” tam, gdzie muzułmanie stanowili większość. Był to kawiarniany projekt działaczy intelektualistów z Bombaju, którzy poza mrzonkami o władzy muzułmanów w Indiach, nie mieli jednolitej wizji swego przyszłego państwa. Projekt nie został przedstawiony rodowitej ludności Bengalu i Pendżabu, ani w taki czy w inny sposób nie był konsultowany społecznie. Trzeba podkreślić, że Liga nie cieszyła się popularnością w Pendżabie i w wielu innych prowincjach. Jinnah zmarł w 1948 roku, zaledwie 13 miesięcy po Podziale. Niezgoda, którą zasiał, trwa do dziś.

Lord Linlithgow ustępując w 1943 roku z funkcji wicekróla po siedmiu latach jej sprawowania, był przekonany, iż władza Anglików nad Indiami trwać będzie jeszcze przynajmniej przez następne trzydzieści lat.

Przysłany do Delhi w 1947 roku Lord Mountbatten, ostatni wicekról Indii, zastosował po raz ostatni okrutną zasadę rządzenia w brytyjskim imperium: dziel i… potem już nikt nie da sobie rady w rządzeniu. Tak jak Wielcy Mogołowie wyburzyli wszystkie hinduskie świątynie pod sam koniec panowania, tak Lord zadał najstraszliwszy cios dokładnie w momencie odejścia Anglików. Po Podziale rana broczy krwią do dzisiaj. Oto zemsta Albionu!

Lord Mountbatten był pewnym siebie lwem salonowym, dobrym admirałem, który jako dowódca sił alianckich w Azji południowo-wschodniej wsławił się tym, że wyparł wojska japońskie z Birmy. W sprawach indyjskich wykazywał się totalną ignorancją, a misją uwolnienia Indii od Anglików został obarczony dlatego, iż był prawnukiem królowej Wiktorii (a także bratankiem cara Mikołaja i kuzynem Alfonsa XIII).

Niewielu odegrało w historii tak nędzną rolę z tak dużym wdziękiem — napisał o nim Guy Deleury.

Wicekról zaprzyjaźnił się z równie doskonałym w manierach Jawaharlalem Nehru, w którego ramiona wpadła od razu Edwina Lady Mountbatten, skandalistka i ekscentryczka, pozostając z nim w tajemnym związku do końca życia. Cała ta trójka bawiła się dobrze. Anglia wyznaczyła termin do końca czerwca. Chodziło o to, by upłynnić Indie jak najszybciej.

Jawaharlal Nehru był bardziej brytyjski niż niejeden Anglik, pochodził z rodziny braminów kaszmirskich o tradycjach prawniczych i politycznych, marzył o demokracji parlamentarnej według modelu brytyjskiego. Nie posiadał się z radości, że ostatecznie, osobiście, zwyciężył Anglików, ale bez ich pomocy nie mógłby w Indiach sprawować władzy. Zawsze był przeciwnikiem podziału Indii według kryteriów religijnych. Jednak Mountbatten zdołał go do Podziału przekonać.

Mahatma Gandhi stanowczo nie chciał Podziału. Twierdził, że Indiom odcina się skrzydła. Wiedział, że jest to krzywda dla obu wielkich społeczności. Wychował się w Gudżaracie, gdzie różne wspólnoty religijne, dżiniści, hindusi i muzułmanie, żyli obok siebie we wzajemnym poszanowaniu i tolerancji.

12 sierpnia 1947 roku Podział stał się faktem i na subkontynencie indyjskim powstały dwa niezależne, suwerenne państwa — okrojone Indie oraz Pakistan Zachodni i Pakistan Wschodni zarządzany surrealistycznie jako jeden kraj. Był to w gruncie rzeczy trójpodział — Indiom odcięto historyczną kolebkę hindusów, dorzecze rzeki Indus oraz brutalnie rozpołowiono i Pendżab i Bengal. Nikt na tym nie zyskał, raczej wszyscy stracili. Mimo to 15 sierpnia świętowano pierwszy dzień niepodległości.

Gandhi ratował sytuację jak mógł. Wybrał najbardziej symboliczne ze wszystkich miejsc, by ogłosić niepodległość Indii. Lahore Gate w Czerwonym Forcie w Old Delhi była skierowana w kierunku stolicy nowego państwa. Ta dzielnica Delhi była nie tylko zamieszkała przez ludność całkowicie muzułmańską, ale nawiązywała do ostatniej przed Anglikami, rodzimej, choć nie w pełni hinduskiej formacji władzy — do Wielkich Mogołów i ich imperium. Gandhi chciał rozpocząć dzieło tworzenia nowego państwa od kontynuacji historii, a jeśli z wyłączeniem z tej historii kogoś, to Anglików, ale nigdy nie muzułmanów. Część z nich zrozumiała ten symboliczny gest.

Państwo muzułmańskie tworzono w pośpiechu, przejęto 17,5 procent majątku dawnych nie podzielonych Indii i jedną trzecią sił zbrojnych. Dwie części, które utworzyły Pakistan, „kraj czystych”, paki, nie miały ze sobą nic wspólnego przed rokiem 1947. Indie nie były przygotowane na rozpad — żadna ze stron nie miała koncepcji granic i praktycznie wszystkie nowe granice były od razu sporne. Należy podkreślić, że granice wcześniejsze — dystryktów, państw, księstw i innych formacji administracyjnych — zostały przeprowadzone przez Wielkich Mogołów w taki sposób, by służyć wyłącznie interesom cesarstwa, a późniejsza brytyjska polityka wygrywała dla siebie wszelkie regionalne i religijne antagonizmy, zrodzone na tym tle za czasów cesarstwa. Granice te przebiegały często niezgodnie z granicami językowymi, kulturowymi i historycznymi poszczególnych regionów. Podział rozognił wszystkie stare rany, a marzenie o prawdziwej wolności dodało siły i buty, by walczyć o tożsamość dawnych krain.

Pendżab został brutalnie rozcięty — dwie piąte dawnego kraju znalazły się w Indiach, trzy piąte — stały się Pakistanem Zachodnim. Jednak i tu prowincje długo nie mogły ułożyć sobie stosunków między sobą. Słabo zaludniony Beludżystan, zamieszkały przez ludy o niewielkim stopniu integracji, zawsze był w rękach drobnych wodzów wspólnot plemiennych. Mieszkańcy Sindu szczycą się odmienną kulturą i historią, które są nasycone wpływami staroperskimi; posługują się własnym językiem — sindi oraz, w mniejszym stopniu, urdu. Problemem stali się uchodźcy z Indii, w liczbie około 6 milionów, czyli jedna szósta mieszkańców Pakistanu Zachodniego. Rodowici mieszkańcy Pendżabu odgrywali dominującą rolę w administracji indyjsko-angielskiej i w siłach zbrojnych, wielu porzuciło niebawem Pakistan i wbrew swej woli pozostało przy Indiach. Podział Pendżabu był oddzielną tragedią Sikhów, których rodziny nagle znalazły się po dwóch stronach granicy, a Sikhowie po stronie pakistańskiej zostali pozbawieni świątyni w Amritsar.

Bengal, stara hinduska prowincja najwcześniej zdobyta przez Mogołów, gdzie zdołała się wytworzyć niemalże idealna symbioza między hindusami i muzułmanami, zwłaszcza w obliczu Anglików rezydujących w Kalkucie, wobec których ustanowili oni jeden front, został arbitralnie przecięty na pół i jego wschodnia część stała się Pakistanem Wschodnim. Kraj ten zawsze był trudny do rządzenia ze względu na nikłą komunikację między pojedynczymi wioskami, a wylewy dopływów Gangi w delcie odcinały ludność od wszelkiej władzy centralnej. Większość urzędników wysokiego szczebla i dowódcy armii pochodzili z Pakistanu Zachodniego, wzbudzając tu wrogość. Kulturowa jedność i wspólna historia łączyła wszystkich muzułmanów pomimo wszystko z Bengalem. Ludność muzułmańska posługiwała się językiem bengalskim.

Ponad 90% ludności Kaszmiru stanowili muzułmanie, ale ponieważ od 1846 roku znajdował się on pod władzą hinduskich maharadżów i pod angielskim protektoratem, to decyzję przynależności państwowej pozostawiono władcy. Podjął on jednoosobową decyzję o włączeniu Kaszmiru do Federacji Indyjskiej (niewątpliwie Nehru miał w tym duży udział). Dziś muzułmanie przeczą ważności prawnej tej właśnie decyzji — uważają, że powinno było zostać rozpisane referendum. Ta nie rozwiązana sprawa stała się zarzewiem dalszych konfliktów indyjsko-pakistańskich.

W największym księstwie Indii, w Hajdarabadzie w środkowych Indiach, było akurat odwrotnie — muzułmański nizam panował nad hinduskimi poddanymi — księstwo bez większych trudności wcielono jednak do Indii.

W prowincji Bihar , świetnie administrowanej od czasów cesarstwa, tuż po decyzji mordowano bestialsko muzułmańskich wieśniaków, we wschodnim Bengalu ginęli masowo hindusi, a Kalkuta pogrążyła się w chaosie starć religijnych. Podział pochłonął co najmniej pół miliona ofiar z obu stron, dzisiaj mówi się nawet o dwóch milionach. Przemieściło się w jedną lub w drugą stronę i straciło dach nad głową 12-14 milionów mieszkańców dawnych Indii.

W 1970 roku w Pakistanie Wschodnim doszło do wybuchu zbrojnego powstania, w wyniku którego kraj ten oderwał się od przyrodniego brata przy pomocy błyskawicznej interwencji (13 dni) armii indyjskiej przysłanej przez Indirę Gandhi. Stał się Bangla Deśiem, krajem bengalczyków.

Jedynym łączącym wszystkich mieszkańców Pakistanu spoiwem miała być jedna religia — islam.

Po Podziale budowa państwa wyznaniowego okazała się możliwa tylko dzięki dyktaturze wojskowej.

Dziś w Pakistanie wciąż nie ma narodu, są muzułmanie. A Podział trwa.

Utworzenie samodzielnego państwa Pakistan, wyłonionego sztucznie ze, zdawało się, nierozerwalnego ciała subkontynentu indyjskiego, otworzyło puszkę Pandory wszystkich praktycznie nacjonalizmów. Oprócz bezpośrednich konsekwencji, takich jak bezmyślne przemieszczenie ludności oraz wojny pakistańsko-indyjskie (islamo-hinduskie), Podział wyzwolił sny o możliwości utworzenia także innych suwerennych państw — Sikhów, Tamilów i Keralczyków.

Nikt nie chciał Pakistanu z wyjątkiem Jinnaha, nikt nie marzył o suwerennym, osobnym Bengalu. Utworzono te sztuczne państwowości (Bangladesz jest dziś praktycznie kolejnym stanem Indii), ale Sikhowie i Tamilowie z trudem zrezygnowali ze swych marzeń o autonomicznych państwach. Czy na długo?

A podział trwa jako zemsta Albionu i generuje kolejne wojny pakistańsko-indyjskie.