WstępKontaktindeksybibliografiamapyprzekazsłowato nie takmieszkańcypostaciepodróżeIndiastart
indiaguide menu
 

Koh-i-Noor

= Góra Światła

Odkryty prawdopodobnie w 1655 roku w jakiejś kopalni diamentów Indii południowych, został przywieziony do stolicy sułtanatu, Golkondy (dziś Hajdarabad). Mir Dżumla, wezyr Golkondy miał go ofiarować Szahdżahanowi w połowie lipca 1656 roku podczas pokazu olśniewającej kolekcji diamentów, rubinów i topazów.

Inni utrzymują, że Koh-i-Noor nigdy nie należał do rodziny Wielkich Mogołów.

Na pewno nigdy nie zdobił Pawiego Tronu.

Stanowił osobny klejnot, specjalnie przechowywany i nigdy za czasów indyjskich nie wystawiany.

Indyjscy historycy nazywają go Babur's diamond i utrzymują, że był w posiadaniu wszystkich Wielkich Mogołów.

W blasku dnia pojawił się dopiero przy okazji splądrowania Delhi w 1739 roku przez Nadir Szacha.

Zabrany został do Isfahanu, skąd wnuk władcy przekazał go dalej Ahmadowi Szachowi Durranowi z północnej Persji.

Następnie trafia do Kabulu, gdzie jest przechowywany do 1813 roku. Władca Afganistanu, szach Szudża-al-Mulik wolał połknąć ten ogromny kamień, niż oddać go Randżitowi Singhowi. Odczekano, wymyto, zabrano.

Randżit Singh, władca Pendżabu, traktował ten kamień z najwyższym, może nawet nabożnym, uznaniem.

Oryginalnie miał 191 karatów, ale w 1852 roku został na rozkaz królowej Wiktorii pocięty przez złotników holenderskich, co Hindusi uważali za barbarzyństwo, bowiem według nich kamienie, a zwłaszcza takie kamienie, posiadają duszę i nie wolno ich kaleczyć. Londyńska firma jubilerska Garrad's sprowadziła z Amsterdamu wybitnego szlifierza i zleciła oszlifowanie diamentu w płaską rozetę. Dziś ma już tylko 109 karatów. Nie jest ani największym, ani najpiękniejszym diamentem świata, ale jego niezwykła indyjska historia oraz bezprawne przywłaszczenie klejnotu przez królową Wiktorię sprawiają, że należy do najczęściej wspominanych klejnotów świata.

29 marca 1849 zostały zaakceptowane, a raczej wymuszone na dziesięcioletnim maharadży Dalipie Singhu warunki kapitulacji Pendżabu — musiał on zgodzić się na konfiskatę wszelkich państwowych dóbr oraz brylantu Koh-i-Noor.

W zamian miał otrzymać pięć lakhów rupii pensji i zachować tytuł maharadży. Anglicy stali się władcami absolutnymi Pendżabu. Podsumowanie wartości tylko samych klejnotów — z wyjątkiem Koh-i-noora — dało sumę prawie miliona funtów.

Lord Dalhousie pisał: …uważam Koh-i-Noora za klejnot niezwykły. Spowodowałem, że maharadża Lahaur oddał go królowej Anglii w geście kapitulacji. Na przestrzeni wieków stał się on rodzajem historycznego symbolu podboju Indii. Teraz znalazł się na właściwym miejscu. 7 grudnia 1849 roku został zabrany ze skarbca, a 6 kwietnia 1850 roku w specjalnej szkatułce, wyłożonej czarnym atłasem, wyruszył z Bombaju na pokładzie statku „Medea” do Anglii.

Maharadżę zaś przewieziono do Futtergarh w Zjednoczonych Prowincjach, a stamtąd 19 kwietnia 1854, na statku parowym „Hindustan” też wyprawiono do Anglii — najpierw zamieszkał w hotelu pod Londynem, a następnie w posiadłości w Elveden Hall.

Został przyjęty przez Wiktorię w pałacu Buckingham 1 lipca 1854 roku: Po obiedzie (…) przyjęliśmy młodego maharadżę Dalipa Singha, syna Randżita Singha, zdetronizowanego przez nas po aneksji Pendżabu. Maharadża otrzymał staranne wykształcenie, a w zeszłym roku przyjął chrzest, zatem wyznaje naszą wiarę. Jest wyjątkowo przystojny i doskonale włada językiem angielskim, a sposób bycia ma przyjemny, pełen wdzięku i godności. Wystąpił w pięknym stroju skrzącym się od brylantów. Koh-i-Noor niegdyś należał do niego. Zawsze tak mi żal tych biednych zdetronizowanych indyjskich książąt.

Jeśli Lord Dalhousie, pomysłodawca aneksji Pendżabu, nie miał absolutnie żadnych wątpliwości co do faktu, że diament był normalnym, legalnym, chciałoby się powiedzieć, trofeum wojennym, to królowa Wiktoria borykała się być może z uczuciem nieprzyzwoitości. Korzystając z okazji regularnych spotkań z maharadżą podczas jego sesji malarskich z Winterhalterem, który wykonywał portret zdetronizowanego władcy, królowa zainscenizowała scenę przekazania Koh-i-Noora w jej ręce. Pewnego dnia brylant został przyniesiony z londyńskiej Tower, gdzie spoczywał bezpiecznie na nowo oszlifowany przez holenderską maszynę parową, i na krótką chwilę złożony w dłoni wzruszonego Dalipa. Oglądał go przez piętnaście minut, po czym skłonił się nisko przez królową Wiktorią i powiedział: Pani, z największą radością jako wierny poddany, powierzam Koh-i-Noora mojej władczyni.[(opracowane w/g Christy Campbell, Skrytka maharadży, Świat Książki)]

Brylant nie wszedł do kolekcji angielskich klejnotów koronnych — pozostał do dziś osobistą własnością królowej.

zobacz także:

Sikhowie

*