sufi

od arabskiego słowa suf, wełna, którą okrywali się muzułmańscy asceci

Islam nigdy nie był w Indiach religią jednolitą, podlegał podobnej atomizacji jak tak zwany hinduizm, dzieląc się na wiele odłamów, religii i sekt. Nurt sufi pojawił się wraz z przybyciem muzułmanów, ale uważa się, że właśnie w Indiach znalazł najlepsze warunki rozwoju, ulegając wpływom duchowości perskiej, hinduskiej i buddyjskiej i nabierając treści mistycznych, głównie pod wpływem Wedanty. Nurt ten pokazuje zupełnie inną twarz islamu.

W Indiach muzułmanie są znakomicie zintegrowani z hindusami i nie żyją ani na przekór, ani wbrew indyjskiej cywilizacji — są jej integralną częścią. Są obywatelami państwa laickiego i demokratycznego, współtworzą je.

We Francji musiałem bezustannie tłumaczyć się, dlaczego moje przyzwyczajenia kulinarne i sposób ubierania się są inne. W Indiach inność jest normą, nikt nikogo o nic nie pyta i każdy żyje jak mu się podoba — pisze muzułmanin, który powrócił do Indii.

Nurt sufi nie jest religią, lecz pogłębioną medytacją Absolutu, kontemplacją boskiego pierwiastka, wspólnego wszystkim mistykom. Nauki przekazywane są przez mistrza duchowego, nazywanego pir (słowo perskie), który jest dziedzicznym opiekunem grobowca jakiegoś wcześniej żyjącego sufi, mistyka-ascety. Wszyscy sufi komponowali pieśni gawwal (słowo arabskie), w języku hindi, urdu lub perskim. Pieśni te, śpiewane po dziś dzień przez gawwali i wprowadzające w stan ekstazy, są skierowane ku Bogu pojmowanemu nie jako Bóg osobowy (Allah), lecz Niezmierzony Absolut. W Indiach przez stulecia zawsze dominował nurt sufi, bez zgrzytów wpisujący się w mozaikę indyjskiego życia duchowego.

Zagrażają mu nie religie hindu, lecz islam ortodoksyjny, gdzie tylko mężczyźni zbierają się na modlitwę w meczecie, w którym nie odbywają się ani ekstatyczne tańce, ani nie rozbrzmiewają radosne śpiewy. Na twarze swoich kobiet zakładają purdah i zamykają je w zenanie. Indyjscy fundamentaliści — muzułmańscy fanatycy religijni — są sterowani przez przywódców politycznych z Arabii Saudyjskiej i krajów Zatoki Arabskiej.

W Delhi znajduje się jedno z największych skupisk adeptów sufi, zgrupowanych wokół grobu Nizam ud-Dina Cziszti, świętego męża i mistyka żyjącego w XIV wieku. Do dziś śpiewa się jego mistyczne gawwali, skomponowane w języku hindi. Muzyka, śpiew, ekstatyczna miłość i radość są podstawą religijnego uniesienia uczestników spotkań. Ale na grób przychodzą także złożyć kwiaty hindusi i chrześcijanie, a następnie posłuchać nauk przekazywanych przez pira. Sufi uczestniczą zaś w wielkich świętach hinduskich.

Miasto Adżmer (Ajmer) jest jednym z najważniejszych ośrodków muzułmańskich pielgrzymek w Indiach. Znajduje się tam dargah świętego Chodży ud-Dina Cziszti (1141-1236), który wywarł ogromny wpływ na rozwój mistycznej religijności sufickiej. Jego wielbicielem był cesarz Akbar, który odbywał regularne pielgrzymki do dargahu tego świętego, a dla miasta zbudował meczet.

Innym ważnym miejscem sufickich zborów jest grobowiec świętego męża Salima Cziszti, żyjącego w XVI wieku w Fatehpur Sikri. Był on nauczycielem i przyjacielem Akbara, który w dowód wdzięczności i szacunku za przepowiednię o tym, że będzie miał trzech synów, ufundował na dziedzińcu Wielkiego Meczetu jeden z najpiękniejszych w Indiach dargahów. Z białego marmuru, o ażurowych ścianach, przyciąga on kobiety, nie tylko muzułmanki, modlące się o płodność i rodzenie synów.

Nota bene, na Zachodzie widzimy islam jako „produkt” czysto arabski i całkowicie monolityczny.

Ale na świecie z miliarda muzułmanów co najmniej połowa nie chodzi do meczetu i nie recytuje Koranu, lecz intonuje mistyczne pieśni gawwali i tańczy. Największe ich społeczności żyją na Jawie i w Indiach, zbierając się wokół grobowców świętych ascetów i łącząc się z boskością właśnie poprzez muzykę. Kobiety cieszą się u nich takim szacunkiem, jakim sam Prorok obdarzył Chadidżę, Fatimę i A'iszę.

Nie ma i nigdy nie było jednolitego islamu.

Słowo islam nie istniało w językach europejskich aż do końca XVIII wieku, a pojawiło się z zamiarem wprowadzenia „naukowego” porządku w sferach religijnych i podobnie jak wszystkie -izmy jest słowem sztucznym.

hinduizm zamiast miłość do Ramy lub poddanie się Śiwie, lub wielbienie Kriszny; buddyzm zamiast — nauki Buddy, dżinizm zamiast — nauka Mahawry

O idących za nauką Koranu mówiono muzułmanie lub mahometanie, a nie — islamiści. Muslim znaczy podporządkowany, poddany, ale słowo to nie wyczerpuje całej złożoności przekazu Mahometa i późniejszych interpretatorów Koranu.

Wraz z porządkiem naukowym pojawiło się też zupełnie nieadekwatne pojęcie wyznawcy (jakiejś religii). W Indiach nie ma wyznawców, ponieważ żadna sekta nie posiada wyznania wiary. Są miłośnicy.

Nie ma też wiernych, ponieważ człowiek w ciągu całego swojego życia nieustannie schodzi z jednej drogi, by wkroczyć na inną, porzuca jedną ścieżkę, by znaleźć kolejną. Dlatego jest niewiernym Tomaszem. Dlatego jest w drodze.