maja

iluzja

Cztery zespolone pojęcia podstawowe, cztery idee-siły wprowadzają nas od razu w istotę duchowości indyjskiej: karman, maja, nirwana i joga. Mircea Eliade, Joga. Nieśmiertelność i wolność, Warszawa 1997, Wydawnictwo Naukowe PWN

Bogowie mamią śmiertelników zasłaniając im widzenie świata rzeczywistego i tylko mędrcy potrafią przełamać czar boskiej iluzji. Mówi się o zasłonie maji, skrywającej świat rzeczywisty.

Zasłona ta jest utkana z naszej niewiedzy i niezrozumienia prawdziwej natury rzeczywistości. Jest migotliwa, zmienna, zwodnicza, uwodzicielska, zdradziecka, ma moc wikłania zamiast rozsupływania.

Otaczający nas świat jest jedynie snem Brahmy, który jako wielki mag śni ten świat. Sen jest podtrzymywany przez Wisznu, który z maji przędzie tworzywo złudnej materii, nazywanej przez nas rzeczywistością.

Nie oznacza to, że świat rzeczywisty nie istnieje, że jest ułudą, że go nie ma i w związku z tym nie należy się nim przejmować, ale oznacza, że nasza percepcja zawodzi nas, że jest zawsze z gruntu fałszywa. Nasze postrzeganie zależne jest bowiem od zmiennych nastrojów, mniemań, uprzedzeń i emocji.

Według Eliadego jest to tajemniczy proces, który sprawia, że kosmos powstaje i trwa, a przez to umożliwia „wieczny powrót” bytów — to maja, złuda kosmiczna, którą człowiek podtrzymuje (co gorsza: ceni) dopóty, dopóki zaślepia go awidja, niewiedza. Wyzwolenie polega na rozpoznaniu owego migotania bytów jako fałszu (osiągnięcie widji) i oparciu się o byt trwały i niezmienny. Einstein powiedział, że Pan Bóg nie gra w kości w tym sensie, że nigdy i nigdzie nie zdarzają się rzeczy, które potocznie nazywamy ślepym trafem lub złośliwym losem, wymierzonym w człowieka jako kara. Wydarzają się rzeczy, których człowiek nie ogarnia swoją świadomością.

Maja śiakti, moc iluzji, jest najgroźniejszym z węzłów (granthi). Pęta nieustannie nasz umysł, a ponieważ wszystko z niego pochodzi i wszystko do niego wraca, to rozsupłanie tego węzła jest najważniejszym zadaniem rozumnej istoty.

W filmie Mały Budda Bertolucci przedstawia maję jako śliczną uliczną tancerkę, która nagle zjawia się przy bramie, gdy młody książę Siddhartha opuszcza przypadkowo pałac ojcowski. Zwinnym, pięknym ciałem i tańcem rąk kusi młodego mężczyznę, przywołując go do siebie. Lecz za każdym razem, gdy Siddhartha pragnie jej dotknąć i pochwycić, tancerka rozpływa się, znika. Potem znów pojawia się tuż-tuż przed nim, w blasku słońca, by równie prędko przepaść w ponurym zaułku. Książę biegnąc za tancerką oddala się od domu tak daleko, że powrót staje się niemożliwy. Książę nigdy już nie powróci do pałacu, ale przestanie gonić tancerkę-ułudę. Kiedyś porzuci ją ostatecznie.

Francuska poezja końca XIX wieku też przedstawia maję jako piękną kobietę-ułudę, która tańczy zwodniczo, ale my możemy spotkać się tylko z jej odbiciem w lustrze (lustro jest symbolem ułudy).

zobacz także: