guru

nauczyciel
pierwotnie przymiotnik: ciężki, ważki, ważny, czcigodny, mający swój ciężar gatunkowy

W Indiach pierwszym guru człowieka jest jego matka, która uczy pierwszych słów, pomaga stawiać pierwsze kroki i zadawać pierwsze pytania.

To najbardziej pierwotny związek, taki w którym od razu jesteśmy (nie ustanawiamy go, nie wchodzimy w niego) i jesteśmy od razu do pary, jednym z pary. Dopiero później pojawia się ktoś z zewnątrz — ojciec, który wyprowadza nas w świat i uczy wchodzić w relację z innym, obcym, większym od nas, potężniejszym i budzącym obawę, kimś niezrozumiałym i skomplikowanym.

Następnie pojawiają się w naszym życiu różne osoby, które w danym momencie, na danym etapie naszego rozwoju, wprowadzają nas w coś nowego, inicjują i stają się dla nas najważniejsze, ważniejsze niż matka i ojciec.

Guru przekazuje wiedzę zdobytą własnym doświadczeniem, mówi tylko o tym, czego sam doświadczył.

Więź guru-uczeń oparta jest na równości, bowiem przedmiotem nauki jest wiedza wewnętrzna, gdzie nie ma hierarchii lepszy-gorszy.

Prawdziwy nauczyciel jest zarówno czułą matką (potrzeby emocjonalne), jak i karzącym ojcem, poprawiającym, wszystkowiedzącym i krytykującym (potrzeba karności i dyscypliny na każdej drodze poznania, nie tylko na drodze duchowej).

Ten archetyp związku matka-dziecko może pojawić się w relacji guru-uczeń, ale nie zawsze jest aż tak intymny emocjonalnie, częściej pozostaje chłodnym związkiem intelektualnym, typu ojcowskiego.

Ci, którzy podjęli drogę duchową, koncentrują swoją potrzebę troski i miłości na osobie guru i nie rozpraszają ich na wiele osób jednocześnie. Przywiązanie do guru bywa tak intymne i mocne, że może niekiedy nabrać cech uzależnienia (tego najbardziej obawia się Zachód). Każde przywiązanie jest z natury swej narkotyczne, a miłość do guru jest raczej lekarstwem, które wprawdzie przypomina narkotyk, ale ostatecznie wyzwala od uzależnienia i nie powoduje skutków ubocznych. Dobrze, gdy uczeń od początku traktuje swego guru nie jak osobę, lecz jak „potężną bezosobowość” (to z kolei wzbudza na Zachodzie podejrzliwość wobec „ubóstwienia” osoby guru).

Przebywanie u stóp mistrza i możliwość odebrania od niego wiedzy tajemnej, ezoterycznej, „z ust do ucha”, jest zdarzeniem wyjątkowym, którego nie można ani przewidzieć, ani zorganizować. Można zapisać się na modny kurs, chodzić na zajęcia do jakiejś szkoły, przebywać w aszramie całymi miesiącami i nigdy w życiu nie spotkać prawdziwego nauczyciela. Powołanie na ucznia, a potem ewentualne zespolenie wewnętrzne i pozostanie przy nim, podlega takiej samej tajemnicy jak alchemia spotkania i miłości każdej innej osoby. Podobne też są obustronne rozczarowania i porzucenia — nie każda miłość trwa do końca życia.

Dążenie do dorosłości polega na tym, że po wielu latach nauki u stóp różnych mistrzów odkrywamy, iż guru tak naprawdę mieszka w naszym wnętrzu (daimonion u Sokratesa, Filemon u Junga). Wtedy porzucamy szkoły i kluby, przewodniki i terapie i poddajemy się mu, a on prowadzi nas dalej. Kocha jak własna matka, troszczy się o nas lepiej niż ona, tkliwie udziela najlepszych rad i daje mocno ugruntowane poczucie bezpieczeństwa.

Na Zachodzie nauczyciel przekazuje wiedzę intelektualną, książkową, powtarzając zdania i myśli innych, często w ogóle nie utożsamiając się z tym, co mówi. Koncepcja nauczyciela wiąże się nierozerwalnie z rolą męską oraz z pozycją siły i hierarchią wyżej/lepiej. Każdy nauczyciel jest od ucznia silniejszy, każdy wie lepiej i dużo więcej niż jego uczeń. Uczeń jest zawsze słabszy, gorszy, jest niżej. Relacja nauczyciel/uczeń to przemoc wiedzy wobec słabości niewiedzy.

W Indiach, dzieci z warny braminów oddawane są na naukę do guru i to właśnie nadaje im statut drugi raz narodzonego. Rytuał przejścia polega na symbolicznej „śmierci” dziecka i jego ponownych narodzinach. Guru jest nową matką i przekazuje dziecku swą moc-opiekę w formule mantry inicjacyjnej.

To także wzbudza podejrzliwość na Zachodzie, gdzie dziecko jest traktowane jak bezwzględna własność swoich rodziców, którzy wychowują je jak chcą i zgodnie z własnym (niekoniecznie akceptowanym społecznie) systemem wartości. Wszelkie wtrącanie się osób trzecich w proces wychowawczy jest piętnowane i traktowane jako naruszenie własności osobistej. Rodzice nie chcą, by nauczyciel miał na dziecko większy wpływ niż oni.

Na Zachodzie, więź matka-dziecko wyradza się często w związek toksyczny, właśnie dlatego, że postać matki jest zbyt ważna, jedna jedyna i ustanowiona „raz na zawsze”. Gdy dziecko nie potrafi „porzucić” swej matki, by iść w świat i ustanawiać nowe, równie ważnie, a może dla rozwoju duchowego ważniejsze więzi, zatrzymuje swój rozwój wewnętrzny.

Wielcy nauczyciele ludzkości czerpią swą moc z archetypu matki — są dla ludzkości jak matka, ponieważ przeprowadzają do nowych narodzin. Zwracają uwagę na długą przemianę, idącą od zaczynu, ziarna, zapłodnionego jaja poprzez dojrzewanie, rozwijanie się i wreszcie bolesne narodzenie się nowego.

Obecność sadguru z krwi i kości, przebywanie na co dzień w obecności mędrca pozwala prowadzić intensywne życie duchowe i ograniczyć do minimum własne fantazje i wyobrażenia. Sadguru posiada moc prowadzenia aż do spełnienia.

Jedną z form miłości na drodze oddania, bhakti, jest w medytacji naśladowanie mistrza.