Wedy

=wiedza

Największym osiągnięciem aryjskich przybyszów, było skomponowanie Wed, zbioru hymnów i rytualnych formuł recytowanych przez poetów, wieszczów i leśnych mędrców, riszi. Zapisywanie tych tekstów nastąpiło dopiero w wiekach średnich i wiadomo, że szło opornie i opieszale, tak jakby cały proces zapisywania był wyraźnie powstrzymywany przez tradycję niezapisywania.

Historia ustnej tradycji przekazu Wed jest znacznie ciekawsza niż ich żywot utrwalony na piśmie.

Ciekawszy jest powód, dla którego Wedy nie były zapisywane przez okres 3000 lat niż fakt, że wreszcie zapisane zostały.

Uważano je za objawione, święte, tak cenne, że nikt niepowołany i niewtajemniczony nie mógł mieć do nich dostępu. Od samego początku utrzymywano, że są tak trudne, iż trzeba specjalnej inicjacji, by móc je choć w części zrozumieć. Uważano, że teksty te posiadają boską moc, a nieumiejętne zrozumienie prowadzi do złego wykorzystania mocy, co może stać się niebezpieczne.

Okres przenikania wierzeń indoeuropejskich na tereny północnych Indii i nad Gangę, spisywanie mantr i ich wykładni znaczeniowej, formułowanie pierwszego rozumienia pogłębionej myśli religijnej najeźdźców i przyjmowanie nowych bogów-idei z jednoczesnym zachowaniem własnych pojęć duchowych, wzajemne poznawanie się i przenikanie kultur oraz tworzenie się sanskrytu, to trwający tysiąc lat okres wedyjski, od 1600 do 600 p.n.e. Dzięki silnej tradycji przekazu ustnego wszystkie pieśni zachowały swą pierwotną wersję językową — bramini przekazywali je synom z pokolenia na pokolenie, trzymając się wiernie tekstu. Uważa się, że Wedy powstały, tak jak bogowie, ze świętej sylaby om, więc sacrum zawarte jest nie tylko w samej treści, ale i w dźwięku.

Nie wolno jednak traktować Wed jako tekstu świętego o podobnym znaczeniu kanonicznym jakie mają święte księgi religii świata semickiego, Biblia, Nowy Testament i Koran. W religiach hindu nigdy nie pojawiła się ortodoksja oparta na jednej księdze, nie istniał też nigdy jakiś jeden jedyny kanon wiary, obowiązujący wszystkich ludzi religijnych w całych Indiach. W okresie wedyzmu pojawiały się wśród braminów spory doktrynalno-religijne, niekiedy tak ostre, że prowadziły aż do wykluczenia całej bramińskiej dżati z warny braminów, ale rozgrywały się one na powierzchni rozważań wysoko intelektualnych i dotyczyły tylko niewielkiej grupy społecznej. Obok wedyzmu rozwijały się bujnie inne religie (Śiwy, Wisznu, Kriszny, Kali, Durgi).

Traktowanie Wed jako tekstów świętych oznacza poszanowanie tradycji i typowe dla hindusów przekonanie o nienaruszalności i czystości początku — wszystko co powstało „u zarania dziejów” jawi się jako boskie, duchowe, a więc święte.

Budda odrzucił świętość Wed, opierając poszukiwania duchowe nie na skodyfikowanych, niezmiennych tekstach, lecz na indywidualnym doświadczeniu wewnętrznym.

Hymny wedyjskie mówią o rytuale składania ofiar, ale w swej warstwie wewnętrznej, ukrytej przekazują doświadczenia mistyczne. Gdyby nie posiadały owej ukrytej tajemnicy i były tylko zbiorem obskurnych praktyk kapłanów, Upaniszady nie darzyłyby ich tak wielką czcią.

Riszi nie przekazywali pojęć, lecz doświadczenie wewnętrzne, iluminację, byli bowiem „widzącymi prawdę”, wiedzącymi, wieszczami. Dla człowieka w czasach dawnych — mówi Sri Aurobindo — poeta był jasnowidzem i wróżbitą, objawicielem prawd ukrytych; wyobraźnia nie była tancerką na dworze, lecz kapłanką w domu Boga, nie została wysłana, by mamić złudzeniem, lecz nadać formę prawdzie ukrytej i trudnej do ubrania w słowo. Le Cycle Humain, str. 9-10 Oczywiście poeci używali języka zwykłych ludzi i odnosili się do ich prostych doświadczeń — i tak troska o ziemię (oranie, zasiew, pozostawienie ziemi w spokoju, zbiory) jest tożsama z troską o duszę (przeoranie i wyrwanie starego, zasiew nową ideą, zebranie plonu), a kowal pracujący w kuźni jest metaforą procesu przekuwania duszy.

Więc Agni to ogień wewnętrzny, który nas trawi, gdy cierpimy z powodu niewiedzy. Rozpala naszą wolę, spala nieczyste myśli i pożądania. Dzięki wielkiej ofierze wewnętrznej, riszi zdobywa boską naturę, przeobraża siebie w wielkim (alchemicznym) ogniu. Staje się arya, co w sanskrycie znaczy ten, który uprawia (duszę jak) ziemię, walczy i wspina się na szczyty; termin ten w żadnym wypadku nie określał rasy, lecz wartości duchowe; podobnie Juliusz Słowacki mówił o arystokracji ducha. Riszi nie nawoływali do porzucenia świata jak późniejsi asceci, lecz pozostawali w samym jego centrum, uczestnicząc w domowych i polnych zajęciach zwykłych ludzi, nauczali, że poznawszy zakamarki „domostw świata tego” dochodzi się do poznania własnych. W hymnach nie ma aury cudowności czy jakiejś nadprzyrodzonej tajemnicy, jaśnieje w nich sielskość kultury, uprawiania ziemi i… tej cichej, spokojnej, mozolnej i cierpliwej, codziennej pracy nad sobą. Jeśli praca jest dobrze wykonana, stajemy się arya, urodzeni po raz drugi, urodzeni z siebie samych. Rozumiemy, że to my sami jesteśmy kapłanami naszego ognia, siewcami naszego poletka, zdobywcami światła i wojownikami o prawdę. Bogowie są w nas, mówią hymny wedyjskie, są mocami, nad którymi uczymy się panować, ale i opiekunami, którzy odpowiadają na każde nasze zawołanie, inkantację. Świadomość jest przez riszi nazywana „wielkim, czystym niebem”, a podświadomość „bezkształtnym oceanem”, zamieszkałym przez „pytony i węże morskie”, potwory, które „tłamszą, przywalają, dzielą i ukrywają nasz święty płomień”. Riszi, wieszczowie, zostali ubóstwieni w późniejszych tekstach poetyckich, a w Mahabharacie stali się istotami półboskimi.

Właśnie ten pomysł — cichej pracy nad sobą, bez interwencji bogów (bez łaski), a tylko za ich pomocą, jest najlepszym wyjściem z cierpienia egzystencji (z Kena Wilbera). Ta linia przekazu duchowości wewnętrznej i budowania ołtarzy we własnym sercu zachowała się w Indiach od trzech i pół tysiąca lat, a spadkobiercą nauczania leśnych mędrców był przecież Budda. Współcześnie żyjącym riszi był Ramana Maharishi, mędrzec z Góry Świętego Płomienia. Bramini poszli swoją drogą i zakuli wedyzm w kostyczny rytualizm aż do ostatecznego wygaśnięcia tej linii.

Każda Weda przedstawia następujący szereg: mantra (samhita) — brahmana — aranjaka — upaniszad.

Podział ten odpowiada czterem etapom życia bramina i każdego hindusa, który decyduje się na życie „wyższe”. Młody człowiek staje się uczniem, poznaje dyscyplinę i uczy się na pamięć mantr wedyjskich. Następnie zakłada ognisko domowe, staje się gospodarzem i niesie ofiarę swym bogom. Po spełnieniu obowiązku przekazania wiedzy swoim synom, wycofuje się z życia społecznego i udaje w miejsce odosobnienia (dziś nie jest to leśna pustelnia, lecz aszram), gdzie studiuje aranjaki, teksty leśne. I wreszcie bierze kij żebraczy (dziś porzuca świat symbolicznie) i staje się sannjasinem, przenikniętym wysoką wiedzą upaniszadów.

Cztery mantry to: Rigweda, Samaweda, Jadźurweda, Atharwaweda.

Język w jakim Wedy były przekazywane stał się wraz z upływem czasu tak niezrozumiały, że święte strofy wymagały komentarzy i objaśnień. Każdy zbiór opatrzony został tekstem zawierającym trzy poziomy komentarzy — brahmany, aranjaki i upaniszady. Mantry i brahmany to pisma usłyszane, śruti przez siedmiu leśnych mędrców riszi, nad rzeką Saraswati.

Zewnętrzną warstwę komentarzy stanowią sutry — utwory przekazane przez tradycję, smriti, a nie usłyszane.

Brahmany

= to, co dotyczy modlitwy, należące do braminów

Są jednym z najobszerniejszych gatunków literatury indyjskiej. Te komentarze prozą do mantr zostały ułożone w języku wedyjskim około V wieku p.n.e. i są przypisywane różnym szkołom wedyjskim. Jako, że ofiara była najistotniejszym elementem rytuału, podają szczegółowe instrukcje dotyczące składania ofiar i objaśniają legendy i mity. Są najstarszymi z zachowanych tekstów zajmujących się rozważaniami filozoficznymi i kwestiami języka, a brahmana Rigwedy jest najstarszą ze wszystkich. Brahmany zawierają też aranjaki , teksty leśne, i Upaniszady , nazywane Wedantą, czyli zakończeniem Wed. Wedanta przetrwała do naszych czasów w żywej tradycji, dając podwaliny większości współczesnych szkół filozoficznych. O ile bowiem brahmana właściwe są w swej treści jałowe, dziwaczne i bezpłodne, o tyle Wedanta olśniewa najwyższą mądrością, zgromadzoną przez leśnych mędrców podczas „tajemnych posiedzeń”.

Sutry

= nić

Komponowane dużo później, krótkie wyjaśniające przewodniki po niezwykle obszernej i drobiazgowej twórczości brahmanów, dotyczą głównie rytuałów ofiarnych, codziennych modlitw i ceremoniałów, zawierają również aforyzmy oraz wiadomości z zakresu gramatyki i wymowy. Powstały w czasach buddyjskich, kiedy spisywano słowa Buddy — jego uczeń Ananda, miał kończyć każdą przytoczoną myśl Mistrza słowami: evam me suttam, tak usłyszałem.

Rigweda , Wiedza Hymnów, to zbiór modlitewnych mantr, którego początki układania w XIX wieku datowano na około 1500 p.n.e., a ukończenie na jakieś 1200 p.n.e. Nowsze badania nad tekstem oraz odkrycia pochodzące z wykopalisk nad Indusem, przesunęły bardziej wstecz datę ich powstania — między 1800 a 1500 p.n.e. Współczesne badania pieczęci sumeryjskich wskazują zaś, iż Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e. Jest najstarszym i najbardziej poważanym pomnikiem poezji wedyjskiej jaki przetrwał do naszych czasów.

1028 pieśni ułożonych w 10 kręgów (mandali) tworzy jeden zbiór (samhita) opiewający trzydziestu trzech bogów.

W starożytnych Indiach tylko bramini mieli dostęp do wiedzy, którą recytowali podczas składania ofiar, w formie skodyfikowanych wersetów, mantr.

W jednym z hymnów powiedziano, że cztery stany społeczne zwane warnami powstały z różnych części ciała złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń. Z jego ust narodzili się bramini, z jego ramion — ksiatrijowie, z lędźwi — wajsiowie i ze stóp — siudrowie. Jest tu również mowa o mędrcach z kieszeniami pełnymi ziół leczniczych, towarzyszących koczowniczym plemionom aryjskim, którzy opatrywali rany, wyjmowali strzały i oszczepy, sporządzali „sztuczne kończyny”.

Centralnym punktem świata wedyjskiego jest ogień i jego bóstwo Agni; objawia on swój aspekt opiekuńczy lub niszczący, jest przewodnikiem ofiary, a dla kapłana — źródłem wiedzy i natchnienia typu apollińskiego. Indra, władca burz i błyskawic uderza bogów swą potężną wadżrą, piorunem; przedstawiany jest jako młody wojownik pędzący na rydwanie zaprzężonym w sprężyste rumaki. Surya to bóstwo słoneczne, świetliste, ulubione bóstwo wodzów aryjskich, którzy znak słońca, swastykę, wzięli za swój. Pojawia się w hymnach idea światła, które rozprasza mroki, budzi do życia, oślepia profanów, wzywa do czynu i daje natchnienie poetom. Jest Wisznu, który trzema kosmicznymi krokami przemierzył świat. Ubóstwione są rzeki, góry i rośliny, a wśród nich soma, odurzający napój ofiarny, naturalny halucynogen dający natchnienie typu dionizyjskiego. Wszystko, co żyje, co istnieje, podlega Prawdzie, Prawu kosmicznemu, rita.

[5] On jest światłem jasnym — oparciem dla oka
Myślą szybszą niż wszystko co lata
Wszystkie bogi zgodnie w jego stronę bieżą
By ze źródła jego czerpać mocy


[6] Czy me oko nie zbłądzi? Czy słuch mnie nie zmyli
Wzbiera już światło w sercu mym uśpione
Wyrywa się myśl — w dal odległą mierzy
Jakie powiem słowa? jaki obraz mnie nawiedzi?
Do Agniego, Rgw. 6, 9 (tłum. Cezary Galewicz)

1. Nie było wtedy niebytu ani też bytu; nie było przestworza ani też niebios poza nim; — co otulało przemożnie? Gdzie, w czyjej opiece? Czym były wody, ta otchłań głęboka?

2. Nie było wówczas śmierci ani nieśmiertelności, nie było świateł nocy ani blasku dnia — To jedno oddychało bez tchu z własnego ustanowienia; nie było bowiem nic jakiegokolwiek innego poza nim.
Hymn o stworzeniu, Rgw. 10, 129 (tłum. Stanisław F. Michalski)

Samaweda , Wiedza Śpiewów, podaje szczegółowe sposoby wyśpiewania strof podczas rytuałów, objaśnia liturgię.

Jadźurweda , Wiedza Formuł Ofiarnych, opisuje pieczołowicie rytuały związane ze składaniem ofiary.

Atharwaweda , Wiedza Kapłanów Atharwanów, wywodzi swą nazwę od bramińskiej rodziny, której imię pojawiło się już w Rigwedzie. Jest to zbiór ludowych zaklęć na pomyślność, szczęście i miłość, formuł magicznych zaklinających pogodę lub zdrowie ludzi i zwierząt, zawiera też wróżby i przepowiednie.

Zbiór ten pochodzi z okresu znacznie późniejszego i nie ma tu już aluzji do rytuałów ofiarnych, co pozwala przypuszczać, że zaniechano składania zwierząt w ofierze.

Tu przechowały się pierwsze spisane przekazy o wyobrażeniach i postępowaniu lekarskim w Indiach po najeździe Arjów. Samhita zawiera opisy wielu chorób, na przykład malarii: o demonie gorączki, współczuj nam i oszczędź nas… a także tropikalnej dyzenterii, tyfusu, cholery, dżumy, trądu i ospy. W opisach można rozpoznać reumatyzm, objawy padaczki, obłęd, syndrom zapalenia oczu, żółtaczkę, zapalenie oskrzeli, bóle głowy i inne. Przy stanach gorączkowych przywoływano Agni, boga ognia. W okresie wedyjskim kapłani zalecali jako pomoc cierpiącym wznoszenie modłów błagalnych do bogów, nakazywali składanie ofiar, recytowali zaklęcia i odprawiali czary przeciwko demonom sprowadzającym choroby, uspokajali i uśmierzali strach. Uważano, że przyczyną choroby jest zła karma.

Miejsca geograficzne cytowane w tej samhicie pozwalają przypuszczać, że powstała ona na ziemiach leżących dalej na wschód i na południe niż okolice powstania Rigwedy.