o żmiji

Idzie Narada do bogów i widzi dwóch chłopaków grających w piłkę. Pod kamieniem czai się żmija i już już ma rzucić się na jednego z nich, gdy Narada powstrzymuje ją i mówi:

— Jak możesz być taka niedobra i okrutna! Dlaczego chciałaś ukąsić tego chłopaka? Przecież on umarłby od twojego jadu.

Żmija, zawstydzona, wślizgnęła się pod kamień i obiecała, że nie będzie już straszyć wiejskich podrostków.

Wraca Narada od bogów i widzi pokaleczoną, krwawiącą, prawie zdechłą żmiję, która ledwie zipie pod kamieniem.

— Co się stało? — pyta Narada.

— A widzisz, kazałeś mi, Narado, być dobrą i niegroźną. To ja sobie ufnie pełzałam do bawiących się w piłkę chłopaków, a oni nagle zaczęli obrzucać mnie kamieniami. Ledwo uszłam z życiem!

— Och, głupia żmijo, powiedziałem ci, że nie masz kąsać jadem, ale nie zabroniłem pokazywać języczka i syczeć! — odparł Narada i poszedł swoją drogą.