Medytacja i psychologia

Medytacja i psychologia — jak uleczyć duszę, Jacques Vigne
Editions Albin Michel S.A.. Paryż, 1996

Słowo medytować w językach europejskich znaczy coś dokładnie przeciwnego niż w pojęciach wschodnich.

U Doroszewskiego, Słownik języka polskiego, słowo to jest przestarzałe i używa się go żartobliwie; medytować = namyślać się długo, rozważać coś powoli, zastanawiać się, łamać sobie głowę.

Słownik języka francuskiego Paula Roberta podaje, że mediter = soumettre a une lonque et profonde reflexion (poddać długiej i pogłębionej refleksji), Mediter une pensee, une veritee (medytować jakąś myśl, prawdę).

W Europie słowo to jest związane z procesem myślenia, z nieokiełznanym nurtem myśli zalewających rozum i z szumem myśli produkowanych przez umysł automatyczny.

Właśnie ten umysł, nazywany manas , trzeba wyciszyć poprzez medytację. Manas bezustannie spiskuje, komentuje i określa, przeważnie w duchu negatywnym, całą otaczającą rzeczywistość: znowu idą goście, nie mam kasy, kiedy ktoś do mnie zaglądnie? co on tam robi? po co ona sprząta? znowu jestem sama, nikt mnie nie kocha, znów się spóźnia, pewnie ma kochankę, czy on mnie kocha? a może miał wypadek? za co będziemy żyli w tym miesiącu, nie mamy pieniędzy, znowu pada! znowu jest upał! dlaczego nie pada? ale ma brzydkie nogi! po co obcięła włosy?

Wyhamowanie działania tego umysłu owocuje mniejszym ubytkiem energii, gdyż komentarze i krytyka rzeczywistości pochłaniają ogromne ilości energii psychicznej. Gdy manas jest zatrzymany, rozpada się mur bzdurnych myśli, mniemań i opinii, odgradzający nas od rzeczywistości — wtedy dopiero możemy nawiązać z nią prawdziwy kontakt, a przede wszystkim prawdziwy kontakt z drugą osobą. Umiejętność zatrzymania manasu, co nazywane jest nie-myśleniem, jest umiejętnością jak każda inna i można się jej nauczyć poprzez medytację.

Dla jogina, wielbiciela Kriszny, buddysty, dżinisty, sannjasina, sadhaki, mnicha, mędrca, poety, filozofa i ludzi Wschodu medytować to znaczy zatrzymać pracę umysłu i trwać w jego pustce. Osiągnięcie pustki umysłu jest dopiero pierwszym celem medytacji, a gdy ten cel zostaje osiągnięty, ujarzmiony umysł przywołuje na pusty ekran umysłu negatywne emocje, najsilniej naładowane energetycznie, i przekształca ich energię w energię pozytywną, którą należy przekazać, „oddać” innym ludziom lub bogu. Oczyszczanie umysłu z emocji, a ciała z napięć jest doprawdy najpierwszym zabiegiem higienicznym stosowanym od setek lat przez ogromne rzesze prostych, zwyczajnych ludzi w Indiach i Tybecie. Ci ludzie robią sobie w umyśle jakieś jedno maleńkie puste miejsce, gdzie mieszka bóg, troszcząc się o to, by żadne plugawe myśli z zewnątrz nie dotarły do tego uświęconego miejsca; starają się oni powtarzać ćwiczenia medytacji tak często jak potrafią.

Mędrcy idą dalej i oczyszczają umysł ze złogów karmicznych, biorą też na siebie karmę swoich bliskich. Wyzwoleni za życia, dżiwanmuktowie i święci nie siedzą w odosobnieniu w postawie medytacyjnej, gdyż ich umysł osiągnął stan boskiej czystości, jest nieruchomy jak tafla górskiego jeziora — świat odbija się taki jaki jest, bez zmarszczek i fal emocjonalnych. Ich umysł jest czysty jak kryształ, a ostry jak diament, którym rozcinają maję, zasłonę wiecznej iluzji, i widzą Rzeczywistość.

Dla psychologa, terapeuty, nauczyciela, księdza i lekarza medytować to znaczy odprężyć się, uspokoić, nie myśleć przez jakiś czas (tylko przez krótki czas).

Dla chrześcijanina medytować to oddać się modlitwie, słownej lub myślnej, skierowanej ku Bogu.

Europejczyk boi się pustki umysłu jak ognia piekielnego, gdyż pustka kojarzy mu się z nicością i śmiercią. Europa wciąż tkwi w okowach psychologicznie nieprawdziwej, kartezjańskiej formuły: „myślę, więc jestem”, co prowadzi ją do tak chronicznego wyczerpania umysłowego, że za chwilę postrada zmysły i zwyczajnie zwariuje.

Poniższe fragmenty streszczają w formie poetyckiej tematy rozważane w: Wstęp, Przestrzeń dla medytacji (str.44-49). Przeważnie używam formy medytowanie zamiast technicznie brzmiącej medytacji.

Jest filozofia wieczysta i psychologia wieczysta, wierzę , że istnieje wieczysta medytacja. Ta, którą Bóg uprawiał przed stworzeniem świata, którą uprawia człowiek po zatrzymaniu pracy umysłu. Wewnętrzny szlak da się ująć w dwa słowa będące jednym: od świadomości do Świadomości. Odpowiednia postawa — w nieruchomym wnętrzu nic, wokół potęga pustki.
Dobre medytowanie — wolność oddechu, postój umysłu.
Sposoby — wszystkie i żaden.
Prawo stare jak świat mówi, że znaleźć można tylko to czego się poszukuje. Najpierwsza medytacja więc: czego ja szukam? Jak medytować?
Czyż trzeba uczyć dziecko jak ma iść do matki?
Pierwszy sukces wynikły z medytowania to nieużalanie się na okoliczności zewnętrzne, zakłócające jakoby medytowanie. Medytowanie — i cała droga duchowa — jest wytrwałym, znojnym przekraczaniem słów i dochodzeniem do faktów rzeczywistych, przekraczaniem faktów rzeczywistych i dochodzeniem do jedynej Rzeczywistości. Zdolność myślenia to przewaga człowieka psychicznego nad człowiekiem zwierzęcym.
Zdolność do nie-myślenia to przewaga człowieka duchowego nad człowiekiem psychicznym.
Medytować to umożliwić sobie kochanie siebie. Jeśli ktoś uważa, że to brzmi zbyt narcystycznie, powiemy: kochać Siebie w Sobie. Myślą przewodnią medytacji, sposobem nad sposobami: niech twym natchnieniem będzie doskonałe wytchnienie.
[nieprzetłumaczalna gra słów nadająca maksymie podwójne znaczenie: Que ton expiration la plus grande soit ton inspiration, gdzie inspiration znaczy wdech i natchnienie, a expiration — wydech, wytchnienie i wygaśnięcie zjawisk świadomości.]
Medytowanie jest odkrywaniem podświadomości, później Boskości, a w końcu — Świadomości. Piękniejszymi słowy — by dojść wgłąb trza pierwej zejść w dół, rychlej piąć się w górę, a u krańca ostać nie dążyć — wtedyś tożsam Świadomości wszechistniejącej. Strategią zwierzęcia — walka lub ucieczka, strategią istoty ludzkiej — walka, ucieczka… lub medytacja. Ptak medytacji wzlatuje wysoko, gdy ciało zawieszone na oddechu, oddech na świadomości, a świadomość na pustce. Medytacja, ta cicha praca, pulsuje wytchnieniem, które jest źródłem wszelkiej pracy. Każda dziedzina ma swe metody i narzędzia — biologii, nauki o nieskończenie małym nie da się rozwijać za pomocą teleskopu, astronomii, nauki o nieskończenie wielkim nie da się zgłębiać za pomocą mikroskopu. Skupienie, nauka o nieskończenie wewnętrznym, wybrała medytację za narzędzie. Medytuj paradoksy, nie igraj fałszem słów. Narcyzm to przywiązanie do samego siebie bez rozumienia, medytacja to rozumienie samego siebie bez przywiązania. „Nie ma nic do praktykowania” to paradoks i wiedza tajemna zastrzeżona dla wtajemniczonych, tych którzy długo praktykują. W naszym wewnętrznym ogródku tylko kilka roślin urodzi owoce, reszta — to chwasty dzikorosnące. Medytować to odchwaszczać, odchwaszczać, odchwaszczać… Owoce dojrzeją i spadną same. Między rozeznaniem co być powinno, a działaniem jak to zrobić jest cały świat — świat praktyki medytacji. Dać sobie czas na medytację to święte działanie, nie ofiara cierpiętnicza, nie kościelny sakrament, lecz uświęcenie, najprostsze. Bierzemy lekcje, by nauczyć się prowadzić samochód. Dlaczego dzięki medytacji nie uczymy się prowadzić nasz pojazd wewnętrzny? Czy czekamy aż Rząd wprowadzi obowiązkowe “prawo prowadzenia siebie” i każe je okazywać? Codzienna praktyka to najlepszy sprawdzian, dzień po dniu, maksymy Nietzschego: “Prawdziwa odwaga to ta, którą ma się wobec siebie”. Gromadzenie dyplomów, świadectw, zaświadczeń to nakładanie na nos kolejnych okularów: nie pomogą zobaczyć rzeczywistości, ani tym bardziej ujrzeć Rzeczywistość. Jeśli refleksja nie prowadzi w ciszę medytacji, staje się — jak odbicie jednego lustra w drugim — refleksją odbijającą samą siebie w nieskończoność. Medytując kieruj uwagę na swój umysł, po angielsku “mind your mind”. Medytujący pracuje nad zatrzymaniem dialogu wewnętrznego, powstrzymuje film obrazów mentalnych, wstrzymuje doznania cielesne, w dwóch słowach — niewstrzymuje się od powstrzymywania. Punkt grawitacji aktywisty jest na zewnątrz, medytującego — wewnątrz. Powiedz, który upadnie pierwszy. Medytowanie to jak podróż samolotem. Przez okienko uważności, widzimy poza kabiną umysłu rozgwieżdżoną noc, i słońce wstające z morza chmur. Jeśli kochamy dziecko, wychowujemy je przez słowo i przykład. Jeśli kochamy siebie, wychowujemy siebie poprzez medytację i właściwy czyn. Umysłu nie może powstrzymać od komentowania, najczęściej w duchu negatywnym, podczas medytacji niech komentuje — w duchu pozytywnym. Myślenie o pustce jest głęboką medytacją, puste myślenie jest medytacją straconą. Nie każdy kupiec ma zawsze zysk, nie każdy medytujący zawsze osiąga spokój. Terapeuta pomaga tym, którzy czują się źle, by nie poczuli się gorzej, medytacja pomaga tym, którzy czują się dobrze, by poczuli się lepiej. Medytowanie to wydeptywanie ścieżki do samego siebie. Można w nieskończoność tworzyć nowe telekomunikacje, telewizję, telepatię, ale medytacja zawsze powraca do tego, czym jest sama w sobie, do auto — auto-łączności, auto-wizji, auto-patii i prowadzi do owocnego zakończenia procesu, do auto-nomii. Medytowanie to mozolne opanowanie łączności z samym sobą, dobra komunikacja to najpierw łączność ze sobą. Terapeuta zajmuje się umysłem patologicznym, i w dodatku umysłem innych, medytujący zajmuje się umysłem zdrowym, przede wszystkim swoim. Między nimi dwoma — różnica światów. Medytowanie zapewnia przestrzeń niezbędnej ciszy. Mnożenie związków i spotkań o wartości spadającej poniżej pewnej normy jakościowej równa się mnożeniu liczb między zero a jeden — sądzimy, że idziemy do przodu, idziemy, ale ku nijakości. Głęboka medytacja jak gumka wymazuje stopniowo ślad ołówka, którym teologowie wytyczyli linię rozdzielającą naturalne od nadnaturalnego. Do czego podobna jest owa „przestrzeń” medytacji? Być może do zwiewnej, wszystko przenikającej mieszaniny pustki Bytu z pełnią szczęśliwości. Czasowy brak świadomości — sen — nawet poprzedzony doświadczeniem dobrej medytacji, nie jest stanem samadhi, zawsze jest tylko snem. Niebo medytacji grawituje wokół jakiejś gwiazdy polarnej. Gdy już raz wyznaczymy w konstelacjach naszego umysłu linie do niej wiodące, miejmy oczy bezustannie skierowane na tę gwiazdę. Udane medytowanie to widzenie obejmujące jednym spojrzeniem bez otwarcia oczu i ciało, i duszę. Wyciszenie medytującego jest jak spokój przeżuwacza co przyswaja, spokój światowca — jak bezruch mięsożernego zwierza na czatach. Jak kraść to miliony, jak złupić to skarbiec królewski. Jak medytować i szukać doświadczeń, to tylko doświadczenia Absolutu. Medytować to wracać do cichości sprzed wielkiego wybuchu, i odnaleźć ciszę Boga sprzed stworzenia świata. Medytowanie to obserwowanie samego siebie. Nie święte lenistwo, a lenistwo uświęcone. Nowicjusz wtopiony w przyrodę medytuje błękit nieba, mistrz wie, że to niebo medytuje. Wiedza to umiejętność działania, sztuka — umiejętność odczuwania.
Odosobnienie to umiejętność nie-działania, a medytacja — umiejętność bycia.
Medytowanie to wiązanie się z Duchem w swej duszy, z Duchem nie różnym od Ducha wszystkich dusz. Serce jest siedzibą medytującego, grota — miejscem pustelnika, cela siedzibą mnicha, krypta — miejscem kapłana , gdy kwiat serca otwarty — tam jest dom. Medytować jakby się chciało być Bogiem medytującym w Bogu i śniącym wszechświat. Cel medytowania — jakiś stan poza wszystkim. W ten stan się wchodzi. Medytowanie to ścieżka życia wiodąca do końca dni.