Nisargadatta Maharaj

Urodził się w 1897 roku w Bombaju. Jego ojciec pracował na służbie u kupca, a następnie nabył kawałek ziemi pod uprawę roli w okolicach Bombaju. Zaprzyjaźnił się z wykształconym braminem i prowadził z nim wnikliwe rozmowy duchowe, którym syn przysłuchiwał się z niezwykłym jak na swój młody wiek zainteresowaniem. Po śmierci ojca, musiał wyjechać do miasta do pracy. Osiedlił się w biednej dzielnicy Bombaju, zarabiając na życie sprzedażą papierosów bidi. Ożenił się, miał jednego syna i trzy córki. Prowadził zwyczajne życie.

Jednak trawił go wciąż niezaspokojony głód poszukiwań duchowych. W wieku 37 lat spotkał guru, a trzyletnia sadhana nad pytaniem Kim jestem? dała spełnienie duchowe. Przyjął imię Nisargadatta od nisarga = spontaniczny, wrodzony oraz datta = obecność. Chciał porzucić rodzinę i prowadzić życie wyrzeczeńca w Himalajach, ale uczeń jego mistrza przekonał go, że życie całkowicie oderwane od świata nie będzie dla niego dobrą drogą. Wrócił więc do Bombaju, do rodziny i urządził sobie pokój do medytacji nad sklepem prowadzonym przez syna. Nie odwiedzał świątyń, nie spotykał świętych. Ludzie szybko zaczęli zbierali się wokół sklepu, przyciągani mądrością i szczególnym darem wymowy Nisargadatty. W latach siedemdziesiątych zaczęli też przybywać spragnieni duchowości ludzie Zachodu. Zadawali pytania, a mistrz odpowiadał.

Nie chciał założyć aszramu, gdyż nie chciał stać się więźniem instytucji.

Gdy Maurycy Frydman spotkał go po raz pierwszy, wiedział od razu, że jest to mistrz wyjątkowy i dlatego podjął się trudnej sztuki tłumaczenia słuchaczom wypowiedzi mędrca z języka marathi na angielski. Następnie zaczął nagrywać rozmowy na taśmę magnetofonową, a wkrótce nagrania te stały się zaczynem licznych późniejszych opracowań mądrości Maharaja. Rozmowy były nagrywane i zapisywane również po śmierci Maurycego Frydmana. W 1980 roku Mistrz zachorował na raka gardła, ale nadal prowadził rozmowy z wszystkimi potrzebującymi ukojenia duchowego. Opuścił ciało w 1981 roku. Był trzecim, po Ramanie Maharishim i Jiddu Krishnamurtim, wielkim mędrcem hinduskim dwudziestego wieku; podobnie jak oni podążał drogą wedanty.

Nie można „streścić” nauki Nisargadatta Maharaja, gdyż to, co przekazywał wypływało z jego wewnętrznego doświadczenia. Opowiadał o swoim niepowtarzalnym dochodzeniu do prawdy i nauczał jak zmierzać do własnej. Lecz siedzieć u stóp mistrza to nie to samo, co czytać relacje ze spotkań z nim. Nauki zapisane na papierze są naukami martwymi.

Klasyczna droga wedanty opiera się na doświadczeniu wewnętrznym wypływającym z głębokiego, pozawerbalnego zrozumienia podstawowej mantry tot twam asi, ty jesteś tym oraz na nieustannym zadawaniu pytania kim jestem i spokojnym odrzucaniu każdej odpowiedzi, jaka pojawia się na ekranie naszego umysłu. To doświadczenie nie ma nic wspólnego z poznawaniem siebie w opcji rozważań intelektualnych czy psychologicznych.

Kilka cytatów z książki Nisargadatta Maharaj Spotkania z mędrcem, Pracownia Arkadia, Bielsko-Biała 2007.

Jestem tym, czym jestem.
Świat jest dla ciebie tym, czym uważasz, że sam jesteś.
Zacznij od zobaczenia, że świat jest w tobie, a nie ty w świecie.
Cały świat nie jest niczym innym jak odbiciem ciebie samego i przestań szukać błędu w odbiciu.
Nie możesz zmienić świata, zanim nie zmienisz siebie.
Wszystkie problemy pochodzą z umysłu. Przypomnij sobie, że nie jesteś umysłem, a jego problemy nie są twoimi. Problem ludzkości tkwi w błędnym używaniu umysłu.
Nie ma potrzeb, są tylko pragnienia.
Pragnienie — to po prostu zafiksowanie umysłu na jakiejś idei. Wydobądź umysł z tej koleiny poprzez odmówienie pragnienia uwagi.
Czymkolwiek będzie pragnienie czy lęk, nie zatrzymuj się na nim.
Istnieją odmienności, ale nie ma przeciwieństw. Ludzie są różni, ale nie są oddzieleni.
Być przytomnym, to być obudzonym. Bądź przytomny w sposób przemyślany i świadomy, rozszerzaj i pogłębiaj obszar przytomności.
Jestem poza umysłem z jego wszelkimi stanami i uwarunkowaniami. Jestem czystą świadomością.
Od niczego nie czuję się odrębny, a więc jestem wszystkim. Nie ma we mnie nic osobistego.
Istnieje tylko jedna medytacja: odmowa ulegania myślom. Wolność od myśli jest sama w sobie medytacją.
Miłość jest wolą dzielenia swego szczęścia ze wszystkimi. Bycie szczęśliwym, czynienie szczęśliwym — oto jest rytm miłości.
Gdybyś tylko potrafił trwać w spokoju, oczyszczony z pamięci i oczekiwań, byłbyś w stanie rozpoznać piękny wzór, w jaki układają się zdarzenia. To twój głupi niepokój powoduje chaos.
Nieoczekiwane musi się zdarzyć, podczas gdy przewidywane może nigdy nie nastąpić.
Zdarzają się momenty, w których człowiek czuje się pusty i zniechęcony. Takie momenty są bardzo pożądane, gdyż oznaczają, że dusza podniosła kotwicę i żegluje ku odległym obszarom. To jest zawieszenie: gdy stare odeszło, a nowe jeszcze nie przyszło.
W cokolwiek wchodzisz, idź ponad.
Cierpienie wynika wyłącznie z lgnięcia lub awersji, jest oznaką naszej niechęci do ruchu, do płynięcia wraz z życiem.
Pamięć jest cząstkowa, niepewna i szybko zanikająca. Nie tłumaczy ona silnego, przenikającego naszą świadomość poczucia tożsamości, poczucia „jestem”.
Nie jesteś tym, za kogo się uważasz. Twój obraz samego siebie jest utworzony ze wspomnień i często jest przypadkowy. Nigdy nie byłeś i nigdy nie będziesz osobą.
Absolutną prawdą jest tylko poczucie „jestem”.
Nie możesz kontrolować tego, czego nie znasz. Z drugiej strony, wiedza daje moc.
Aby kontrolować siebie, poznaj siebie.
Znikąd nie przybyłeś i donikąd się nie udajesz. Jesteś bezczasowym istnieniem i świadomością.
Boisz się tego, czym jesteś. Twoim przeznaczeniem jest całość. Ale ty się boisz stracić swą tożsamość.
U korzenia świadomości leży pragnienie, popęd ku doznawaniu.
Ból i przyjemność są grzbietami i dolinami fali na oceanie szczęśliwości. Najwyższa pełnia jest w głębi.
Wyobrażając sobie, że urodziłeś się taki-a-nie-inny, stajesz się niewolnikiem takiego-a-nie-innego. Istotą niewolnictwa jest wyobrażenie, że jest się procesem, że się ma przeszłość i przyszłość, że się ma historię. W rzeczywistości nie mamy historii, nie jesteśmy procesem, nie rozwijamy się i nie upadamy.
W jaki sposób pojawia się osobowość? Poprzez pamięć. Poprzez utożsamienie teraźniejszości z przeszłością i rzutowanie jej w przyszłość. Myśl o sobie jako o czymś chwilowym, nie posiadającym ani przeszłości ani przyszłości, a twa osobowość się rozpłynie.
Pracuj, a wszechświat będzie pracować razem z tobą.
Jesteś zaledwie jednym z ogniw w długim łańcuchu przyczyn.
Ty wiesz, że świat istnieje, ale czy świat wie coś o tobie? Wszelka wiedza pochodzi od ciebie, podobnie jak wszelkie istnienie i wszelka radość. Ujrzyj, że jesteś wiecznym źródłem i przyjmij wszystko jako swoje własne. Taka akceptacja jest prawdziwą miłością.
Umysł, czerpiąc z zasobu wspomnień, zaczyna snuć wyobrażenia i wypełnia przestrzeń przedmiotami, a czas — wydarzeniami.
To pragnienia i lęki czynią umysł niespokojnym. Gdy jest wolny od wszelkich negatywnych emocji — jest cichy.
Nic w naturze nie trwa; wszystko pulsuje, pojawia się i znika. Zasadę stanowi rytm, okresowość, harmonijne następowanie po sobie przeciwieństw.
Żadna ambicja nie jest duchowa. Wszystkie ambicje pracują dla ja. Jeśli chcesz dokonać faktycznego postępu, musisz porzucić wszelkie myśli o osobistych osiągnięciach.
Nie wiedzieć i nie wiedzieć, że się nie wie, to przyczyna niekończącego się cierpienia.
Cierpisz zawsze z powodu fałszu — fałszywych pragnień i lęków, fałszywych wartości i idei, fałszywych związków między ludźmi. Porzuć fałsz, a uwolnisz się od bólu.