Ma Ananda Mayi

Według opinii żyjących indyjskich guru i mędrców, była największą świętą XX wieku. Od najmłodszych lat miała wiele doświadczeń mistycznych i już jako młodą kobietę uznano ją za guru. Prowadziła działalność w dwóch kierunkach — ożywienia dawnej tradycji braminów oraz indywidualnego nauczania i pomocy duchowej.

Urodziła się w rodzinie bramina, w małej wiosce w zachodnim Bengalu, dziś — w Bangladesz. Jej ojciec, człowiek głęboko religijny, utrzymywał rodzinę skromnymi środkami, czerpanymi z uprawy niewielkiego kawałka ziemi. Nirmala Sundari była otwartym radosnym dzieckiem o zawsze pogodnym usposobieniu. Lubiła wraz z ojcem śpiewać pieśni religijne, chętnie wtórowała modlitwie muezina nawołującego muzułmanów do meczetu, znała też pieśni śpiewane podczas świąt chrześcijańskich. Od dzieciństwa przyjmowała za prawdziwą każdą religię.

Została wydana za mąż w wieku 14 lat, ale od pierwszych dni małżeństwa deklarowała pragnienie zachowania czystości, bycia brahmaczarją. Jej mąż, Bholanath, uznał wyjątkowość Nirmali i oboje do końca życia pozostali w białym małżeństwie, uznawał żonę za swego guru. Sprawował nad nią czułą opiekę aż do czasu powstania pierwszych aszramów i przejęcia opieki przez uczniów. Również jej matka poszła za nią i uznała za guru, a w późniejszych latach życia została wielką joginią.

Ma Ananda Mayi, Matka Wypełniona Szczęśliwością, od najmłodszych lat promieniowała magnetyczną siłą przyciągania, która większości jej wielbicieli dawała pewność, że w Mataji — Ukochanej Matce — objawia się Bóg. Miała też moc powoływania uczniów i wiele osób pozostało przy niej nawet wbrew swoim oczekiwaniom. Często, zwłaszcza w młodym wieku, doznawała religijnej ekstazy, pogrążała się w samoistnym stanie samadhi, tańczyła na koniuszkach palców z wyrazem błogości i uwielbienia na twarzy. Od zarania podążała spontanicznie drogą wedanty, niedwoistości. Nie pobierała nauk od żadnego guru, czerpała je z boskiej intuicji.

Jej nauczanie nie było intelektualne, lecz głęboko duchowe, choć z niektórymi uczniami nie unikała trudnych tematów filozoficznych. Zamiast jednak rozprawiać w słowach o czyimś stanie duchowym, psychicznym czy metafizycznym, wolała unikać słów i zapadała w modlitwę i milczenie.

Uczniowie mówili o niej, że przypomina szeroko otwarte okno bez okiennic, przez które można w przelocie ujrzeć Nieskończoność

Była jednocześnie kobietą mocno chodzącą po ziemi i kiedy przyszło jej administrować aszramy, wykazywała zmysł do interesów i dbałość o swych uczniów także w wymiarze materialnym. Miała poczucie humoru i na co dzień wykazywała się tą szczególną lekkością bycia, jaka cechuje tylko ludzi pokornego ducha.

Swami Widżajananda, francuski lekarz, którego powołała na ucznia w 1951 roku, otrzymał od niej szereg inicjacji, a po okresie długoletnich odosobnień w pustelniach himalajskich, powrócił do ukochanej mistrzyni w 1975 roku i trwał przy niej do ostatnich chwil. Także pod wielkim wpływem nauczania Ma pozostawał wielki francuski dziennikarz, Arnaud Desjardins, który odwiedził jej aszram w 1959 roku i jako pierwszy nakręcił film dla francuskiej telewizji o tej największej mistyczce dwudziestego wieku.

Odeszła w 1981 roku, a jej samadhi, grobowiec z białego marmuru przy aszramie w Kankhal, przyciąga pamiętających i wielbicieli.

Każdy człowiek, a nawet każde zwierzę, musi starać się postępować w miarę swych najlepszych możliwości i takie postępowanie jest dokładnie tym, co w danej sytuacji da się zrobić. Właściwe jest to, co jest możliwe. Kimkolwiek jest ten, kto zasiał w was ziarno mantry, na was spoczywa troska o zarodek i odpowiedzialność za podlewanie. Każda ścieżka jest dobra. Jej wybór zależy od uwarunkowań i skłonności. Szczęście, które zależy od tego, co jest poza tobą — twojej żony czy dzieci, pieniędzy, sławy, przyjaciół lub czegokolwiek innego — jest nietrwałe. Ale jeśli znajdziesz je w brahmanie, który jest wszędzie i we wszystkim — w twoim własnym ja — wówczas osiągniesz prawdziwe szczęście. Gdy odnajdziesz siebie, gdy odkryjesz, kim naprawdę jesteś, wówczas odnajdziesz Boga, albowiem poza Nim nie ma nic.