Kabir

Poeta i mistyk, autor pieśni, hymnów, aforyzmów, sentencji o charakterze dydaktyczno-moralizatorskim. Pogodził w sobie mistyczny nurt bhakti z religijnością sufi. Pisał w języku hindi, a więc nie w „uczonym” sanskrycie, lecz w języku „niewykształconych” mas.

Najpopularniejszy zbiór Bidżak jest znany i podziwiany przez każdego Indusa, niezależnie od wyznawanej religii.

Urodził się w Benares (Waranasi) w biednej hinduskiej rodzinie; uważa się, że jego rodzice przeszli na islam, by „wyzwolić” się z systemu warnowego, a może z innych powodów. Zarabiał na życie jako tkacz.

Nie sądzę, jak Guy Sorman w Le genie de l'Inde, by był „reformatorem” lub „buntownikiem” — śpiewał po prostu swoją prawdę, która znalazła odbiorców, bowiem każda niebanalna myśl i prawda zawsze znajduje w Indiach jakichś słuchaczy. Lecz nie znaczy to, iż jest jedyna lub lepsza od innych. Kabir nie odrzucał ani religii hindu, ani islamu. Wydobył to, co w nich było najbardziej mistyczne i budujące. Czy dla poszukujących prawdy był świętym mężem, guru, mędrcem, prorokiem, dzieckiem bożym, przewodnikiem duchowym? Dla wielu na pewno tak. Ale sam nie uważał się za nikogo szczególnego. Ot, wyśpiewał głośno to, co śpiewała jego wolna dusza. Sto lat, a może więcej, po jego śmierci powstał w Benares (Waranasi) odłam religijny, jedna z wielu sekt, śpiewających jego pieśni na co dzień i idących wskazaną przez niego drogą poszukiwań. Sam Kabir mówił zabraniam komukolwiek iść za mną i trzymam pochodnię w dłoni przeciwko temu, kto chciałby mnie naśladować Prawdziwy indyjski wiedzący nie zaprasza innych do pójścia jego ścieżką, lecz pobudza do szukania własnej.

Jednak kto nie wie, którędy pójść, ten idzie za odkrywcą nowej drogi i naturalną koleją rzeczy adoruje, uwielbia, kocha i ubóstwia. Miłowanie i bycie prowadzonym przez umiłowanego jest drogą samą w sobie. Jest to droga bhakti.

Mistycy zawsze są samotni, nigdy nie tworzą kościoła i nie powołują uczniów, a ich wiedza (poznanie, prawda) wypływa z przeżycia, z doświadczenia bycia częścią boskości, Absolutu, Boga… Tego doświadczenia nie da się przekazać werbalnie, treści mechanicznie powtarzane przez uczniów są wyblakłe i bez ducha, a spisane — stają się martwą literą.

Podobnie historycy traktują Akbara, który choć nie pisał, to dyktował pismakom cztery pisma jednocześnie, a choć nie czytał — to umiał słuchać i wszystkiego uczył się ze słuchu.

Kabir był niepiśmienny, swoje pieśni układał w głowie i śpiewał je przy pracy innym tkaczom, w matczynym hindi. Niektórzy mają go za analfabetę, ponieważ nie umiał zapisać swych pieśni…

Kabir był poetą. Jego pieśni przetrwały przez wieki, gdyż śpiewano je w tym samym duchu jaki je ożywiał.

Przeciwstawiał się tak muezzinom nawołującym do modlitwy z minaretów w Benares — Ja, Kabir, pytam cię: dlaczego tak głośno krzyczysz? Czy myślisz, że Bóg jest głuchy choć mówisz nam, że jest On wszędzie?

jak i braminom sprawującym ofiarę — Do was mówię, poszukujący prawdy, że bramin jest zwykłym rzeźnikiem, który raduje się poświęcając kurczaki.

Uważał, że zbędne są wszelkie statuetki, figury bóstw, obrazki, buddyjskie pagody, hinduskie świątynie, muzułmańskie meczety, zbędne są wszelkie rytuały, pudże i zorganizowane modlitwy. Nawoływał do doświadczania Boga w sobie. Gardził praktykami umartwiania ciała i umysłu, gdyż życie biednych ludzi było według niego już wystarczająco ascetyczne. Boga bez formy i nazwy określał słowem Ram (ale nie był to Rama z Ramajany). Jestem dzieckiem Ram-i-Allaha Tylko on jest moim guru i moim świętym!

Siła jego poetyckiej ekspresji była tak wielka, że mimo względnej tolerancji słowa, jaka panowała w XV wieku w północnych Indiach, kazano mu opuścić Benares i ostatnie dwadzieścia lat swojego życia spędził na tułaczce jako wędrowny pieśniarz. Śpiewał o wolności i godności, o tym, że nie można zmienić społeczeństwa, zanim ludzie nie zmienią siebie. Mówią o tym wszyscy indyjscy nauczyciele i guru jak Indie długie, szerokie i stare, od początków tej cywilizacji, od Buddy i Patańdżalego, Śiankaraczarję i Ramakrishnę aż do Nisargadatty Maharaja i Mahatmy Gandhiego.

Powiedz mi, wielki uczony, Szukaj wiedzy w twoim sercu, Powiedz mi skąd wzięło się, że niektórzy są niedotykalni? Zmieszaj krew i powietrze: Czyż nie będzie to ciało dziecka?

Kabir stawiał pytania — była to jego szczególna forma poetycka, a na proste pytania udzielał prostych i klarownych odpowiedzi. Był też mistrzem frazy, można rzec surrealistycznej, ale całkowicie w duchu hinduskiego przełamania myślenia racjonalnego: jestem rybą w wodzie umierającą z pragnienia.

Był człowiekiem wolnym, a dowiódł, iż prawdziwą wolność osiąga się wewnątrz, poprzez panowanie nad sobą, a nie na zewnątrz poprzez panowanie nad innymi.

Kiedy zmarł w Gudżaracie, muzułmanie i hindusi pokłócili się o jego ciało: jedni chcieli go pochować, drudzy — spalić, więc uzgodnili, że przetną ciało na pół. Legenda niesie, że kiedy podniesiono całun skrywający ciało, znaleziono stertę kwiatów. Muzułmanie pochowali połowę, a hindusi spalili resztę.