Jiddu Krishnamurti

Urodził się w Kalkucie jako ósme dziecko skromnego bramina, pracującego w administracji kolonialnej. Po utracie posady, ojciec przeniósł się wraz z rodziną na południe, do Madras, aby być blisko siedziby Towarzystwa Teozoficznego, którego był aktywnym członkiem.

Członkowie Towarzystwa, egzaltowani i spragnieni przywództwa duchowego Europejczycy i Indusi, poszukiwali „nowego” awatarę Boga czy też „nowego” Mesjasza na miarę „nowych” czasów. „Znaleźli” go w osobie młodziutkiego Krishny, stawiając na czele Zakonu Gwiazdy na Wschodzie, dziwnej organizacji powołanej do życia w 1909 roku przez Annie Besant, przewodniczącą Towarzystwa Teozoficznego.

Annie Besant adoptowała Jiddu i jego brata i zabrała chłopców do Anglii. Byli tam prywatnie kształceni, a Krishnamurti przygotowywany do roli Nauczyciela Świata. Chłopcy bardzo cierpieli z powodu klimatu i niestosownego wyżywienia — kazano im codziennie wypijać ogromne ilości mleka, skarżyli się na płatki owsiane i jajka, których w Indiach nigdy nie jedli. Młody Jiddu nie rozumiał powodów uwielbienia i niezdrowej egzaltacji, jaka go otaczała — pytał Dlaczego uwzięli się właśnie na mnie?

Wytrzymał do roku 1929, kiedy to oświadczył publicznie, w obecności całego Towarzystwa Teozoficznego, że zrzeka się wszelkich zaszczytów, nie chce mieć żadnych uczniów i rozwiązał organizację Zakonu Gwiazdy na Wschodzie. Wybrał samotność i nigdy nie założył żadnej szkoły czy organizacji. Na Zachodzie nazwano go Samotnym Nauczycielem.

Przebywał na Zachodzie na tyle długo, że doskonale rozumiał zachodnią mentalność i psychologię. Potrafił jak nikt inny wskazać na pułapki naszego racjonalnego, a przede wszystkim egoistycznego myślenia, które prowadzi do alienacji jednostki i braku szczęścia. Właśnie dlatego, że pochodził ze Wschodu, ale mieszkał w Kalifornii. Przypatrywał się naszemu życiu emocjonalnemu, wyławiał nasze fobie i mitologie związane z naszą cywilizacją.

Pozostawił bezcenny opis różnicy zachowań i mentalności ludzi na Zachodzie i Wschodzie. Nawet jeśli nie zgadzamy się do końca z jego punktem widzenia, to warto się nad nim zastanowić.

Uważał, na przykład, że nasza pamięć jest magazynem przeszłości, z którego stale czerpiemy jakieś idee, zamiast żyć. Struktura wzmacnianego w naszych społeczeństwach ego prowadzi nie do pokory, lecz do władzy, nie do miłości, lecz do nienawiści. Poczucie oddzielenia od podłoża duchowego sprawia, że człowiek Zachodu bardziej ufa słowu niż rzeczywistemu doświadczeniu. W ogóle uważał, że wypracowana przez nas koncepcja człowieczeństwa jest czystą abstrakcją. Zauważył, że nie potrafimy żyć.

Szerokim echem w Stanach Zjednoczonych odbiła się publikacja jego rozmów z Davidem Bohmem, laureatem nagrody Nobla w dziedzinie fizyki współczesnej, gdzie przedstawił koncepcję czasu według filozofii indyjskiej, nie odbiegającą od współczesnych teorii panujących w najnowszej fizyce.

Dyskusje te ukazały się jako Krishnamurti Jiddu et Bohm David, Le temps aboli — dialogues, Editions du Rocher, 1987.

Był jednym z najwybitniejszych współczesnych myślicieli, znany i kochany w Stanach Zjednoczonych i Europie, otwarty na człowieka i jego dolę, pragnący pomóc i wesprzeć poszukujących prawdy. Jego myśl wywierała ogromny wpływ na uczestników ruchów młodzieżowych lat sześćdziesiątych. Wiele jego cennych spostrzeżeń dotyczących świadomości, pracy umysłu i jego uzależnień, struktury ego i poczucia oddzielenia, zostało zastosowanych w różnych szkołach terapeutyczno-psychologicznych skierowanych na rozwój (akademicka psychologia zachodnia jeszcze w ogóle nie zauważyła dorobku wschodniego w zakresie poznania człowieka). Jego nazwisko nie pojawiło się w polskiej encyklopedii PWN…

Uważam, że prawda to dziewicza ziemia, do której nie prowadzi żadna droga — ani droga religii, ani ścieżka sekty. Jeżeli prawda jest nieograniczona, nieuwarunkowana, nie do zdobycia żadnym sposobem, to jest nieprawdopodobne, by można ją było zinstytucjonalizować. Gdy prosiłem, by zrezygnowali ze wszystkich praktyk religijnych i w sobie szukali oświecenia, chwały, czystości i uczciwości — nie chcieli. Tylko gruntowna przemiana w sercu człowieka może spowodować przemianę w społeczeństwie, a co za tym idzie — pokój na świecie. Radykalna przemiana może nastąpić w każdej jednostce, i to nie w sposób stopniowy, lecz w jednej chwili. Wewnętrzna rewolucja zachodzi dzięki widzeniu wszystkiego z absolutną jasnością. Jedną z najdziwniejszych cech struktury naszej psychiki jest to, że chcemy, aby nam wszystko powiedziano. Jesteśmy owocem propagandy dziesięciu tysięcy lat. Pragniemy, aby ktoś inny potwierdził naszą myśl. Wasze życie, wy sami, wasza znikomość, płytkość, brutalność, skłonność do gwałtu, chciwość, ambicja, codzienna udręka i nie mający końca smutek — oto co musicie zrozumieć i nikt na całej ziemi ani w niebie nie wybawi was od tego. Tylko wy sami możecie to uczynić. Teraźniejszość jest zawsze nowa i należy jej doświadczać umysłem wolnym od wszelkich myśli i idei.