Marathowie

1674-1818

Kraj Marathów leży w północno-zachodnim Dekanie, między drawidyjskim południem, a aryjsko-islamską północą.

Znaczenie Marathów rosło systematycznie od XVI wieku. Ludność ta była mobilna, zatwardziała w bojach o ziemię, napływowa, więc nie związana żadnym archaicznym czy sentymentalnym rytem. Nie podporządkowała się ani starożytnym rodzinom możnowładców ani władcom muzułmańskim, którzy musieli ostrożnie współpracować z wsią i zatrudniać ludzi miejscowych na znaczące nawet stanowiska. Należą do typu rasowego Scyto-drawidów i rzeczywiście łączą w sobie temperament Scytów i drawidyjską umiejętność współpracy dla wspólnej sprawy. Marathowie jako jeden z nielicznych ludów indyjskich przyznawali kobiecie prawo dziedziczenia ziemi, sprawowania władzy, a nawet dowodzenia armią.

Na sąsiednich ziemiach rozciągał się potężny sułtanat Bahmanidów ze stolicą w Gulbarga (Karnataka) i prosperowało hinduskie królestwo Widżajanagaru, które powstrzymało muzułmańską ekspansję na Dekan. W Maharashtrze hinduska drobna szlachta rosła w siłę i znaczenie, przeprowadzając reformy w zarządzaniu wsią — stosunkowo szybko przejęła dochody z nadwyżek produkcyjnych i zabrała się za organizowanie armii do walki z Wielkimi Mogołami.

Słynny Malik Ambar, wódz maracki abisyńskiego pochodzenia, zapoczątkował partyzancką wojnę przeciw Mogołom, kontynuowaną skutecznie przez Marathów. Hinduska partyzantka nie pozwoliła spać spokojnie ostatnim cesarzom. Lecz prawdziwym wielkim przywódcą marackim i twórcą ich późniejszej potęgi był Śiwadżi Bhonsle (1627-1680), który ustanowił olbrzymie imperium w środkowych Indiach i na części Niziny Hindustańskiej (bez Biharu i Bengalu). Powstało po splądrowaniu i zniszczeniu przez muzułmanów państewek południowych Indii i zapełniło pustkę po upadku pięciu sułtanatów Dekanu (wcześniejszego sułtanatu Bahmanidów).

Śiwadżi próbował nawiązać kontakty z Aurangzebem, gdy ten był gubernatorem Dekanu, nawet zaproponował przejście na służbę mogolską w zamian za uznanie go zwierzchnikiem Maharashtry. Aurangzeb nie wykazał zainteresowania propozycją, uważając marackiego przywódcę za osobę bez większych wpływów. Jako cesarz wysłał jednak ekspedycję wojskową pod dowództwem swego wuja Szaisty Chana, brata cesarzowej Mumtaz, by uspokoić zapędy Marathów. W 1663 roku Śiwadżi przeprowadził śmiały nocny atak (nigdy nie prowadzono operacji wojskowych w nocy, gdyż noc należała do sił demonicznych) na oddziały mogolskie i odniósł wspaniałe zwycięstwo. Zginął wtedy syn Szaisty Chana i wielu wyższych dowódców. Legenda przypisuje mu nocne wtargnięcie do sypialni Szaisty i obcięcie mu podczas snu trzech palców u ręki jako znak swej bytności. W kolejnych atakach i zmyślnie zastawionych zasadzkach Śiwadżi ukazał cały kunszt nowoczesnego myślenia strategicznego — unikał ataków frontalnych, cenił swoich żołnierzy więc nie wysyłał ich na bezmyślne akcje, działał z zaskoczenia. Niedługo po pierwszych sukcesach zrabował port Surat i zdobył wielkie łupy, które pozwoliły mu stworzyć i uzbroić regularną partyzantkę. Aurangzeb uznał go za godnego przeciwnika i zaprosił na durbar do Agry na rokowania pokojowe. Jednak Śiwadżi otrzymał tam bardzo niskie miejsce w hierarchii stawienia się przed oblicze cesarza, czekał na audiencję zbyt długo i wreszcie uciekł z cesarskiego dworu (legenda chce, żeby salwował się ucieczką bezpośrednio do Jamuny na oczach gości i samego cesarza). Zmylił oczywiście pogoń i uszedł bez szwanku. W kolejnych latach prowadził wiele wypraw łupieżczych na tereny leżące poza Maharashtrą, ale także rozszerzał swoją władzę na drodze układów pokojowych z lokalnymi możnowładcami.

Wprawdzie jego pochodzenie było niejasne, gdyż urodził się w Punie jako syn urzędnika na służbie jednego z sułtanów, a przodkowie musieli należeć do grupy wzbogaconych chłopów, to bramini z Waranasi zgodzili się przygotować wielki rytuał wywyższenia go do rangi ksiatriji. Uroczystość, która miała miejsce w 1674 roku, trwała wiele tygodni, a najważniejszym jej elementem była pokuta za nieprzestrzeganie religijnych obrzędów. Musiał złożyć stosowne ofiary świętemu ogniowi, dokonać rytualnych ablucji w wodzie i oliwie, a następnie został namaszczony ziemią pochodzącą z czterech świętych miejsc hindu i proszkiem z drzewa sandałowego. Bramini wręczyli mu świętą nić i naznaczyli czoło świętym znakiem tilak. Został uznany za ziemską inkarnację boga Indry. Przywódcy wojskowi i władcy państewek lennych złożyli mu hołd wierności i lojalności.

Zmarł w 1680 roku. Zostawił po sobie przeszło 100 rozbudowanych twierdz w Ghatach Zachodnich, dobrze zarządzany kraj i liczne posiadłości ziemskie poza Maharashtrą,. Pod koniec XIX wieku zrodziła się wielka legenda Śiwadżiego jako obrońcy wiary hindu i symbolu walki z obcym okupantem.

Po śmierci Aurangzeba, kiedy cesarstwo Wielkich Mogołów praktycznie przestało istnieć, otworzyła się jeszcze większa szansa ekspansji marackiej, tym bardziej, że zwolniono z więzienia wnuka Śiwadżiego, Śahu. Udało mu się zdobyć kontrolę nad państwem i podpisać traktaty pokojowe z dworem mogolskim, a swoją politykę oparł o daleko idącą współpracę ze starymi rodami marackimi. W 1713 roku, Śahu utworzył urząd peszwy, premiera, i stanowisko to objął Baladżi Wiśwanath. Od roku 1727 peszwowie zagarnęli całą władzę, stanowisko stało się dziedziczne i w ich rękach spoczywała faktyczna władza nad państwem Marathów. Prowadzili nadal politykę ekspansji, zagarniając coraz to nowe ziemie. Zdobyli Gudżarat, Malwę, część Radżastanu, zagrozili nawet Bengalowi. W drugiej połowie XVIII wieku stanowili poważną siłę polityczną i militarną, odnosili zwycięstwa nad Anglikami i wydawało się, że nic nie powstrzyma ich przed opanowaniem całego kraju. Delhi przeszło na własność Marathów w 1788 roku.

Maraccy książęta, pochodzący często z rodzin o niskim statucie społecznym, poświęcali znaczną część dochodów na wspieranie wszystkich religii hindu. Otaczali opieką świątynie i miejsca starożytnych kultów, organizowali pielgrzymki i święta, po okresie dominacji islamu i dławienia hinduskiej religijności przez sułtanów i wezyrów odnowili poczucie przynależności do wielkiej starożytnej kultury hindu.

Ale spory dynastyczne i ogrom terytorialny państwa doprowadziły do osłabienia jego politycznego znaczenia, a w dodatku rodziła się nowa potęga — angielski kolonializm. Po rozbiciu państwa Majsur w południowych Indiach w 1799 roku, Kompania Wschodnioindyjska skierowała wszystkie swoje siły na zniszczenie potęgi Marathów. Trzy wojny angielsko-marackie, prowadzone między 1779 a 1818 rokiem, doprowadziły do wykrwawienia i rozerwania w strzępy ogromnego terytorium, które zresztą zawsze było konfederacją wolnych księstw. Ostateczne dokumenty podpisano w 1818 roku, ostatni peszwa musiał oddać Punę pod zarząd rodzącego się Bombaju i tylko maleńkie królestwo Satara zachowało symboliczną niepodległość. Zarządzał nim Pratap Simha, potomek w prostej linii Śiwadżiego Bhonsle. To on przechował do naszych czasów jeden z jego mieczy i kolczugę, w której przed bitwą o Bidżapur w 1659 roku przybył na spotkanie z Afzal Chanem oraz słynne „pazury tygrysa”, które miał ukryte w rękawie i którymi tego wodza rozszarpał.