kraj Czolów

VII wiek p.n.e.-1279 n.e.

Jak wszędzie, tak w dolinach rzek Indii południowych, nad Kaweri, Kriszną, Penneru i Ponnayar, rozwijały się u zarania dziejów cywilizacje rolnicze, a plony zbierano dwa razy do roku, głównie ryż. W czerwcu i październiku monsuny przynosiły obfite opady deszczu, a sieć znakomicie utrzymanych kanałów irygacyjnych pozwalała kontrolować przybór wód. Wieśniacy rozwijali coraz lepszą organizację plemienną, by odeprzeć zagrożenie ze strony koczowników i myśliwych mieszkających na wzgórzach, na suchych równinach i wyżynach pomiędzy życiodajnymi rzekami. Nauczyli się wybierać spośród siebie wodzów, których znaczenie rosło wraz z rozbudową systemu administracyjnego i poszerzania areału rolniczego. Królowie-wojownicy walczyli między sobą o dominację nad całym terytorium, ale zadanie to było trudne do wykonania z powodu górskiego ukształtowanie terenu i naturalnego braku komunikacji między kotlinami rzek, co również nie pozwalało utrzymać zdobytych sojuszników na trwałe. Granice pozostawały płynne, dynastie powstawały i upadały, łącząc się między sobą poprzez małżeństwa lub wyrzynając w pień, a wieśniacy cierpliwie nakłaniali bawoły do pracy w polu, śpiewając pieśni o nowych bogach, pijąc wino i tańcząc w ekstazie podczas religijnych świąt. Położone daleko na południu i odcięte od siebie doliny rzek uchroniły sięgającą czasów przedwedyjskich rodzimą kulturę tamilską przed wpływem Arjów, a język tamilski przed dominacją sanskrytu. Tamilowie przyjęli z czasem przybyłe z północy koncepcje religijne i od VIII do VII wieku p.n.e. poczęli wyznawać tych samych bogów, ale tworzyli własne mitologie. Kraj pozostał kolebką cywilizacji drawidyjskiej, której odrębność zachowała się do dziś. Nazwa ludu pochodzi od nazwy starożytnego klanu wojowników Damila, Dramila, Drawida, skąd pochodzą obie nazwy — Drawidowie i Tamilowie.

Nie wiadomo kiedy dokładnie pojawili się królowie nazywani Czolami, ale wspomina o nich Mahabharata. Ich późniejsze władanie poświadczone jest inskrypcją z czasów cesarza Asioki, to jest z III wieku p.n.e. Asioka, panujący nad całą północną częścią subkontynentu indyjskiego, traktował władców z południa jak przyjaciół, a nie jak poddanych czy wrogów. Inskrypcja wskazuje, że Czolowie od dawien dawna żyli w kraju Czolamandalam, który rozciągał się od Wybrzeża Koromandelskiego (nad dzisiejszą Zatoką Bengalską) na wschodzie po Wybrzeże Malabarskie za łańcuchem górskim Ghatów Zachodnich na zachodzie, od starożytnego miasta Maduraj na południu po płaskowyż Dekanu na północy. Na początku naszej ery mówiono także o ludności zwanej Czolami, dobrze znanej w ówczesnym świecie — wzmiankuje o nich grecki geograf Ptolemeusz z Aleksandrii. W starożytności, Wybrzeże Malabarskie bogaciło się na handlu korzeniami dzięki kupcom arabskim, którzy wywozili je do Arabia Felix, a następnie odsprzedawali dalej, zaś do cesarstwa rzymskiego wywozili barwnik na purpurę antyczną (tyryjską), pochodzącą z wydzieliny gruczołu śluzowego ślimaków purpurowca i rozkolców, niezbędną do barwienia słynnej senatorskiej togi. Po upadku Rzymu, Arabowie nadal wywozili korzenie, ale do bogacącej się i rosnącej w siłę Wenecji. Wiadomo, że między I a XI wiekiem porty Koromandelu prowadziły ożywiony handel z Cejlonem, Jawą i wybrzeżem malajskim.

W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.

Poezja Sangam opowiada o bohaterskich czynach Czolów walczących z sąsiadami. Ale także o zmysłowym świecie uczestników biesiad, kiedy to wino palmowe lało się strumieniami, a kobiety nosiły podziwu godne klejnoty i wyszukane stroje. Społeczeństwo południa nigdy nie zostało tak rygorystycznie podzielone na kasty, jak na północy Indii. Bramini systematycznie wprowadzali jednak nowe zasady czystości spożywanego jadła i noszonego ubioru oraz czystości małżeństw, pozwalając zawierać je tylko w obrębie jednej grupy etniczno-zawodowej. Zasady te z czasem przyjęły się, gdyż panującym dynastiom spodobał się podział społeczeństwa na warstwy wyższe i niższe, a poeci Sangamu wprowadzali pojęcia mistycznej więzi między królami i poddanymi. Duża część społeczeństwa nałożyła na siebie obowiązek wykonywania skomplikowanych oczyszczających rytuałów hindu (braminizacja) i w ten sposób wywyższyła się z pozostałych grup społecznych, stając się arystokracją lokalną. Szeroko pojęta idea czystości została przyjęta przez całe południe, a swoisty lęk przed symbolicznie pojmowaną nieczystością przyczynił się do złożenia podwalin pod etyczno-moralny porządek społeczny istniejący do dziś.

Tiruwalluwar (Walluwar) jest najbardziej znanym poetą tamtych czasów. Należał do jednej z podkast tkaczy, był protegowanym króla Ugraperuwaludi (128-140) z dynastii Pandja (później, bo od XIII wieku do 1310 rządzili krajem naprzemiennie z Czolami, być może byli z nimi spokrewnieni). Jego żona Wasuki była słynną patiwrata, wzorem żony stawianej za przykład do naśladowania. Jego dziełem jest Kural lub Tirukkural, święte dwuwiersze, dzieło składające się ze 133 tematycznie zróżnicowanych wierszy, składających się każdy z 10 dystychów, kurali. Są one ułożone w trzy cykle tematyczne — o sztuce życia (aram), o sztuce rządzenia (porul) i o sztuce miłości (kamam).

Miłość przedmałżeńska
O afirmacji miłości
On:
1121. Pocałunek dziewczyny subtelny i kruchy
Ma smak miodu, owoców i mleka.
1122. Ciało łączy się z ciałem, kojarzą się duchy,
Ona we mnie, ja w nią się oblekam.
1123. Obraz świata ze źrenic przepędzam, ażeby
Jedna ona mi w nich królowała.
1124. Pełnię szczęścia odczuwam gdziekolwiek bym nie był,
Byle tylko czuć zapach jej ciała.
1125. Gdy na chwilę sen zmorzy mnie złudnym spokojem,
Wnet spostrzegam jej obraz daleki…
Ona:
1126. Oczu nim przepełnionych przymrużyć nie mogę,
Żeby go nie zraniły powieki.
1127. Dawno ich nie maluję, by tusz nie zasłaniał
Jego twarzy szlachetnej i śmiałej.
1128. Ostrych przypraw korzennych spożywać się wzbraniam,
Aby go nie poparzyć swym ciałem.
1129. Nie śpię, żeby na chwilę nie stracić go z oczu,
Tylko marzę w półśnie po kryjomu.
1130. O tym, kto na mej piersi miał łoże z warkoczów,
Gdy świat sądził, że łoże ma w domu.
Tirukkural, Święta księga południowych Indii, Tiruwalluwar, przekład Bohdan Gębarski, Wydawnictwo EUROPA, Wrocław 1998

Z europejskiego punktu widzenia poezja Sangamu nie jest najwyższych lotów, opiewa bowiem spokojne, normalne życie, bez wzlotów i upadków, bez dramatów i tragedii. Właśnie owa ciepła normalność ludzkiej egzystencji jest najbardziej charakterystyczną cechą indyjskiego południa, do dziś poruszającą serca zwykłych czytelników, którzy bardziej utożsamiają się z tym, co typowe i pospolite niż z tym, co wyjątkowe i indywidualne. Inną cechą charakterystyczną jest zmysłowość — uciechy stołu i łoża, wody pod postacią masaży i kąpieli, muzyki pod postacią ruchu ciał i dźwięków, swawola i poezja — to życie codzienne za czasów Czolów. Niewiele utworów tej poezji zostało przetłumaczonych na języki europejskie i bardzo mało wiemy w gruncie rzeczy o jednej z najstarszych i najobszerniejszych literatur świata.

Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.

W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.

Widżajala Czola był zrazu wasalem Pallawów, ale kiedy w 850 roku zdobył Tandżawur, on i jego synowie w trzy pokolenia zbudowali imperium. Do połowy X wieku podporządkowali sobie Pallawów i innych drobnych władców południowych Indii. Tandżawur stało się kosmopolityczną stolicą, do której przybywali kupcy z Arabii Felix oraz Malajowie i Chińczycy z Azji, a złoto i srebro wymieniano na indyjski heban i kość słoniową, przyprawy i bawełnę. Tamilowie od Chińczyków nauczyli się wszystkich tajemnic jedwabiu, od Arabów — żeglowania i handlowania, a od Malajów — jubilerstwa, tkactwa i barwienia batików. Międzynarodową renomą cieszyli się indyjscy rzemieślnicy zorganizowani w gildie i korporacje kupieckie, odlewający rzeźby z miedzi i brązu starożytną metodą traconego wosku. Tańczący Śiwa, Nataradża, stał się po wieki symbolem dynastii Czolów.

Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.

Podstawą handlu i gospodarki Czolów były statki handlowe mogące pomieścić do dwustu pasażerów, które w razie potrzeby przemieniano na statki wojenne. Miały żagle nie z płótna, lecz z bambusa, rozpięte na trzech-czterech bambusowych masztach, a kadłub sporządzano z desek z drewna tekowego, które łączono sznurami z włókna kokosowego bez użycia gwoździ; były one łatwe do naprawy. Największym bogactwem pozostawała jednak sama ziemia, a nie sporadyczne wyprawy łupieżcze. Dolina rzeki Kaweri była kręgosłupem krainy Czolów. Szachownica poletek otoczonych niskimi wałami, by zatrzymać wodę do uprawy ryżu, wlewającą się z licznych odnóg rzeki Kaweri dawała tak duże nadwyżki w stosunku do potrzeb, że sprzedaż wzbogacała przede wszystkim wieśniaków. Gaje palmowe i bananowe skrywały w swym cieniu obszerne chaty ulepione z czerwonego mułu, kryte liśćmi palmowymi. Podstawową jednostką administracyjną była wioska, a każda nawet najmniejsza, była zarządzana przez radę pięciu, pańczajat, wywodzący się z czasów Sangam. W radzie dominowali bramini i bogacze, którzy kontrolowali większość codziennych spraw lokalnych. Edykty, kontrakty prawne, nadania ziemi pod uprawę lub pod budowę świątyni były pieczołowicie spisywane na arkuszach z miedzianej blachy, które przetrwały do dziś.

Imperium Czolów cechowała otwartość i elastyczność. W miastach rządy sprawowały nagaram, rady miejskie i samorządne gildie kupieckie, które miały prawo pobierania części podatków na własne cele, na przykład na utrzymanie oddziałów policji porządkowej. Gildie kupieckie wzbogacały się zgodnie z aryjską zasadą artha, płaciły podatki i prowadziły własną politykę, a ich interesy sięgały daleko poza granice kraju. Najsłynniejszą była gildia Pięćset Tysięcy Kierunków do Wszystkich Krajów, mająca królewski monopol na sprzedaż słoni, lekarstw i przypraw, docierająca do zachodniej i południowo-wschodniej Azji. Sprawiedliwi Kupcy zaś prowadzili handel tylko w Indiach południowych. Wszystkie instytucje wspomagające państwo miały formę korporacji lub były czasowo wynajmowane za odpowiednim wynagrodzeniem (oddziały armii, statki marynarki wojennej). Korporacje inwestowały w ziemię i składały dary do świątyń. Na większe wyprawy wojenne ogłaszano prawdopodobnie pospolite ruszenie korzystając z siły oddziałów chłopskich i z najemników; oprócz uczestnictwa w podziale łupów, płacono regularny żołd. Podatki były ściągane nie przez urzędników królewskich, lecz przez lokalnych drobnych władców rękami członków starych rodów arystokratycznych, którzy dużą część zatrzymywali na swoje potrzeby. Królowie potrafili dobrze przygotować swych synów do władzy — obejmowali oni tron jeszcze za życia ojca i uczyli się rzemiosła sprawowania władzy, a także rzemiosła wojennego podczas gry w szachy. Gra ta narodziła się w centralnych Indiach, w pierwszym wieku naszej ery. W sanskrycie, czaturanga oznacza ustawienie czterech formacji bojowych — słoni, rydwanów, kawalerii i piechoty. Przez wieki zasady gry zmieniły się, a także wygląd figur, ale istota gry pozostała ta sama — osaczyć i sprzątnąć z szachownicy króla. W XI wieku, kiedy chrześcijanie spotkali się na Bliskim Wschodzie z muzułmanami, szachy dotarły na Sycylię i do południowej Italii, a później do całej Europy. Jeździec na rydwanie grał tak jak dzisiejsza wieża, a wieża tak jak dzisiejszy król.

Hinduskie świątynie były niezależne od dworu i gromadziły własne bogactwa, pochodzące z darów, ale i własnej działalności gospodarczej. Świątynie często pełniły funkcję banków, udzielając kredytów na inwestycje (kanały irygacyjne, nowe świątynie przynoszące kolejne dochody). Oferowały zarówno podstawowe usługi medyczne, jak i organizowały szpitale oraz dawały schronienie nędzarzom i żebrakom w domach opieki społecznej. W czasach nieurodzaju, przy braku deszczy monsunowych, uruchamiały zapasy finansowe, by zapewnić pracę za wynagrodzeniem wszystkim potrzebującym — organizowano wtedy budowę dróg, kanałów irygacyjnych, świątyń i pałaców dla władców. Karą za przestępstwa była najczęściej grzywna, płacona świątyni, na przykład morderca opłacał przez długie lata oliwę do lampki przed bóstwem, co było karą stosunkowo wysoką. Wiele świątyń było zakładanych przez bogate rodziny kupieckie i przez samych braminów (Czidambaram).

Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.

Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.