Dara Szikoh

Po dziesięciu latach studiów nad starożytnymi tekstami hindu wydał "Zmieszanie się Dwóch Oceanów", tekst, który do dziś pozostaje najlepszym studium porównawczym dwóch wielkich religii subkontynentu indyjskiego, hindiuzmu i islamu. Po opublikowaniu tego dzieła muzułmańska inkwizycja ogłosiła Darę heretykiem, ateistą, hipokrytą i oportunistą. Dzieło to jest do dziś na liście lektur obowiązkowych w Santiniketan, szkole założonej przez Rabindranatha Tagore.

Był synem Szahdżahana i Mumtaz. Nie był pierworodnym, urodził się jako drugie dziecko, po Dżahanarze. Od najmłodszych lat siostra, prawie bliźniaczka, była dlań kompanem, powiernikiem i nieodłącznym alter ego. Na durbary strojono ich na wzór i podobieństwo rodziców — urocza miniaturka książęcej pary — z wielką pompą składano im hołdy, a tłum szalał z zachwytu. Mieli doprawdy bajkowe dzieciństwo — płynęli przez życie beztrosko jak motyle unoszące się nad jeziorem Ana Sagar w Adżmerze.

Miał właśnie żenić się ze swą kuzynką Nadirą-begam, córką księcia Parweza, brata cesarza, obrzydliwego pijaka. Wtedy wydarzyła się największa rodzinna tragedia — umarła Mumtaz. Uroczystości weselne przesunięto o dwa lata, ale potem nie szczędzono już przepychu, wesele kosztowało trzy miliony rupii, z czego połowę zapłaciła Dżahanara. Nigdy nie zawarł innego związku małżeńskiego. Z Nadirą mieli ośmioro dzieci, w tym pięknego Sulajmana Szikoha i Sipehr Szikoha.

Dara sprawował mecenat nad poetami i malarzami. Objął patronat nad cesarską biblioteką i zgromadził bezcenną dla potomności kolekcję miniatur mogolskich. Zajmował się metafizyką i mistyką, czytał Arystotelesa i Platona. Choć blisko związany z mistycznymi prądami islamu — przyjaźnił się z nagim fakirem Sarmadem, nie gardził hinduskimi świętymi, z którymi prowadził długie dysputy. Przełożył z hindi na język perski Bhagawadgitę i ta właśnie wersja zainspirowała Schopenhauera, a także Upaniszady, sądził bowiem, że muzułmanie powinni poszerzyć swą wiedzę z zakresu filozofii i religii hindu. Kopie tego tłumaczenia rozesłano po całym kraju.

Po dziesięciu latach studiów nad starożytnymi tekstami hindu wydał Zmieszanie się Dwóch Oceanów, pracę, która do dziś pozostaje najlepszym studium porównawczym dwóch wielkich religii subkontynentu indyjskiego, hindu i islamu. Po opublikowaniu tego dzieła muzułmańska inkwizycja ogłosiła Darę heretykiem, ateistą, hipokrytą i oportunistą. Dzieło to jest do dziś na liście lektur obowiązkowych w Santiniketan, szkole założonej przez Rabindranatha Tagore.

Był arystokratą ducha o wysokiej kulturze osobistej, człowiekiem skłonnym do ugody, pełen akceptacji dla odmienności religijnych, wolnym od demagogii, pobłażliwym dla błędów. Jako intelektualista opiewał Umiłowanie Wolności Słowa, jako mistyk — wszechobecną miłość. Boga poszukiwał w sobie. Rój fakirów, poetów i muzyków korzystał z patronatu księcia, nadużywając jego hojność. Wielka subtelna uroda ściągała niewybredne grono kobiet, gdzie niepodzielnie brylowała siostra Dżahanara i żona Nadira-begam.

Radżputowie z Amberu uważali, że był zbyt wielkim liberałem religijnym, otoczonym zgrają fakirów i hinduskich mistyków, niezdolnym do sprawowania władzy, dlatego nie wspierali go jako przyszłego cesarza i w końcu zdradzili. Wątpili, by łatwowierny i ufny z natury Dara potrafił rządzić wielkimi Indiami, i rzeczywiście, w świecie brutalnej siły ten artystycznie utalentowany książę nie miał żadnych szans.

Nie odnosił sukcesów militarnych, choć dowodził większymi siłami artylerii niż jego trzej bracia razem wzięci. Kiedy dowiedział się, że Aurangzeb wyruszył na Agrę, by przejąć tron, wpadł w panikę i ogarnął go paraliż. Tajemnicą pozostaje, dlaczego natychmiast — legalnie — nie przejął władzy. Jednak ponieważ tego nie zrobił, stał się władcą tchórzliwym i jego los został przesądzony.

Gdy 18 maja 1658 roku żegnał się z Szahdżahanem i Dżahanarą, by wyruszyć naprzeciw bratu, widzieli się po raz ostatni. Przegrał podobno dlatego, że przesiadł się ze słonia na wierzchowca i armia rozproszyła się sądząc, że nie ma dowódcy. Napisał do ojca: W mojej obecnej niedoli nie mogę spojrzeć w oczy Waszej Cesarskiej Mości. A gdybym został tu dłużej, grozi mi śmierć. Nie żądaj ode mnie obnażania mojej hańby, lecz pozwól mi odjechać. Proszę o pożegnalną modlitwę za oszalałego z bólu i prawie martwego człowieka, który ma długą drogę przed sobą. Waldemar Hansen, Pawi tron Miał przed sobą 15 miesięcy tułaczki i upokorzeń.

Aurangzeb napisał do Dżahanary: Dara jest zdrajcą islamu i przyjacielem hindusów. Dla dobra prawdziwej wiary i pokoju w cesarstwie należy go zniszczyć. Póki ta sprawa nie zostanie zakończona, nie mogę złożyć wizyty Cesarzowi.

Dara uciekał najpierw w kierunku Pendżabu, później Radżputany, zawrócił do miejsca swego urodzenia do Adżmeru, ale jakoś marudził i nie wiadomo na co czekał. Mógł zwyczajem pradziada uciec do Teheranu i tam prowadzić urocze życie zdetronizowanego księcia. Lecz podobno jego kobiety bały się, że zostaną siłą wcielone do haremu ówcześnie panującego władcy, opilca i lekkoducha. Więc kręcił się w kółko, armia topniała, wytracił wielokrotnie rabowane całe obozowe wyposażenie i wreszcie, gdy umarła Nadira-begam, kompletnie się załamał. Byli razem 27 lat. W akcie rozpaczy odesłał wszystkich żołnierzy w kondukcie żałobnym do Lahore i pozostał sam, z młodszym synem i dwiema córkami. Niebawem przestali go wspierać wszyscy hinduscy przywódcy z Radżputany, chociaż był ich sprzymierzeńcem i występował w obronie ich wiary. Pojmany zdradziecko w dalekim Beludżystanie przez Malika Dżawana, wodza afgańskiego, u którego zatrzymał się w gościnę, został przekazany Dżaj Singhowi z Amberu, dowódcy armii cesarskiej. A ten oddał go w ręce Aurangzeba, który urządził szczególne widowisko, by pognębić brata.

Nieszczęsny więzień został pod dobrą strażą ulokowany na grzbiecie słonia, jego młody syn umieszczony obok niego (…). Zwierzę to nie było jednym z tych pełnych majestatu słoni, których Dara zwykł był dosiadać, przystrojonych w przepyszny czaprak, złoconą uprząż i rząd pięknie rzeźbiony, dźwigających na grzbiecie cudnie malowane siodło, inkrustowane złotem, ze wspaniałym baldachimem chroniącym Księcia przed słońcem — Dara siedział teraz na marnym i wynędzniałym zwierzęciu, pokrytym brudem; nie miał na sobie ani jednego z owych naszyjników z wielkich pereł, po których poznaje się książąt Hindustanu, ani kosztownego turbanu, ani haftowanego kaftana. Dara i jego syn byli ubrani w brudny przyodziewek z najgorszego materiału, a jego żałosny turban, przewiązany kaszmirskim szalem czy szarfą, przypominał nakrycia głowy noszone przez pospólstwo. Pawi Tron, str. 330

Nałożono mu na nogi kajdany, a kat trzymał gołą szablę nad jego głową i tak wleczono ulicą Czandni Czowk w stronę Czerwonego Fortu, po drodze mijając karawanseraj Dżahanary… Cesarz zwołał tajną naradę, na której kazał oskarżyć brata o zdradę stanu i odstępstwo religijne. Ulemowie wzięli odwet za hasło z młodości: Raj jest tam, gdzie nie ma ani jednego mułły. Otrzymał prawomocny wyrok natychmiastowej śmierci.

Został zasztyletowany tej samej nocy, 30 sierpnia 1659, w celi więziennej na oczach młodego Sipehra Szikoha, po czym odrąbano mu głowę. Następnego ranka jego bezgłowe ciało obwożono na słoniu po ulicach Delhi, zwłok nie umyto, nie zawinięto w całun, nie odprowadzono w uroczystym orszaku do grobu godnego księcia — zostało wrzucone w otchłań grobowca cesarza Humajuna, bezimiennie. Głowę Dary Szikoha podobno Aurangzeb odesłał w beczce z solą Szahdżahanowi. Miała zostać rzucona na łono nieszczęsnej matki, do grobowca Tadż Mahal.

Piękny jak obrazek syn Dary, Sulajman Szikoh, który z powodzeniem zarządzał księstwem Srinagar w Kaszmirze, został pojmany i osadzony w więzieniu Salimgarh w Delhi. Doprowadzony przed oblicze wuja-cesarza na diwan-i-khas, postawny, wykwintny i jak zawsze dobrze ułożony, uprzejmie poprosił, że gdyby zamierzano dawać mu do picia poust, to pokornie prosi o natychmiastowe skazanie go na śmierć. Osadzony w Gwalior dostawał codziennie kubek poustu i póki go nie wypił, nie dawano mu nic do jedzenia — wywar z mlecznego soku maku lekarskiego był klasyczną trucizną dla rodziny cesarskiej, picie tego napoju powodowało utajoną, powolną śmierć, ofiary stopniowo chudły, popadały w apatię, a w końcu w otępienie i ogłupienie. Spędził półtora roku w fortecy, po czym uduszono go. Miał 26 lat. Czternastoletni Sipehr Szikoh, świadek zabójstwa ojca, został osadzony w fortecy Gwalior, gdzie spędził dwanaście lat, następnie ożeniono go z jedną z córek Aurangzeba, po czym znika z kart historii w wieku 30 lat. Nie wiadomo, co stało się się z córkami, pewnie trafiły do haremu Aurangzeba i odeszły w niepamięć, bezimienne.

Męczennik miłości do wszystkiego, co ludzkie i boskie, człowiek heroicznego ducha, który występował w obronie pokoju i zgody wśród ludzi oraz dążył do wyzwolenia ludzkiego umysłu z więzów ślepego autorytetu i dogmatów, Dara Szikoh potwierdził życiem i śmiercią tylko to, jak nieprzeniknione są ścieżki, którymi Bóg prowadzi do siebie człowieka. Waldemar Hansen, Pawi tron

Gdyby Dara Szikoh został cesarzem, Indie byłyby dzisiaj innym krajem.

Nie dopuściłby do przekształcenia wielowyznaniowych Indii w państwo muzułmańskie, byłby inspiratorem unii religijnej, mogącej trwać do dziś.

Może…

…nie przyszliby Anglicy, którzy weszli w próżnię władzy centralnej, gdy zabrakło silnego Mogoła,

…nie doszłoby do Podziału w 1947 roku, nie byłoby tak drastycznych napięć między hindusami i muzułmanami,

…nie byłoby Pakistanu, nie powstałby Bangladesz, nie doszłoby do bratobójczych wojen.

Gdyby Dara Szikoh, który kochał całe Indie, został cesarzem…

Ale to tylko gdybanie i mącenie zawiłego nurtu historii.