Aurangzeb

Waldemar Hansen w Pawim tronie nazywa go geniuszem zła, a także, po szekspirowskim Jagonie, „złośliwością nie umotywowaną”. Jego ojciec — żmiją wykarmioną na własnej piersi. Mój przyjaciel hindus nazwał go nikczemnikiem, nieszczęściem swego kraju, Hitlerem Indii.

Obaj bracia, Dara Szikoh i Aurangzeb, byli ludźmi głęboko wyobcowanymi. Samotni, oderwani od rzeczywistości, pławiący się w dostatku życia dworskiego i uwielbieniu poddanych, karmili swe kompleksy, dręczące przeczucia i fobie tak, że urosły one do wielkości potworów, które mogły już tylko nawzajem się pożreć. Nie wiadomo, czy ukochana Mumtaz była świadoma narastającej z dnia na dzień nienawiści Aurangzeba do swego najstarszego brata. Para cesarska rozwiązała ten problem zdawałoby się najprościej — nielubianego Aurangzeba trzymano z daleka od dworu, a jako czternastolatka wysłano do obozu wojskowego na naukę. Gdy Darę faworyzowano w sposób ostentacyjny, obsypywano prezentami i zaszczytami, Aurangzeba łajano za nieudolność militarną, nawet gdy kampanie były niemożliwe do wygrania. Cesarz nie dawał synowi pieniędzy na operacje wojskowe, a gdy ten przegrywał, nie był zapraszany na durbar, a jeśli był — cesarz krytykował go publicznie, nie dawał prezentów ani apanaży.

29 maja 1658 roku doszło do jednej z największych i najbardziej doniosłych bitew w dziejach świata. Rozegrały się losy nie tylko rodziny Timurydów, ale losy całego subkontynentu indyjskiego. Na równinie Samugarh, nad rzeką Czambal, stanęło 120 tysięcy Radżputów, obrońców hinduizmu, naprzeciw tylko 40 tysiącom wojsk Aurangzeba i 10 tysiącom wojsk Murada. Po mistrzowsku rozegrał tę bitwę.

Ogłosił się cesarzem 5 czerwca 1659 roku. Bracia jeszcze żyli, Szahdżahan był więźniem, a Dżahanara dobrowolną towarzyszką ojca. Kazał rzucać w tłum złote i srebrne monety, więc błyskawicznie roztrwonił nadwyżkę finansową państwa. Wydał zakaz picia wina i korzystania z rozrywek, używania haszyszu i gier hazardowych, pozamałżeńskich stosunków płciowych, wygłaszania heretyckich poglądów, bluźnierstw i noszenia brody dłuższej niż na szerokość czterech palców. Kobietom zakazał chodzić w obcisłych spodniach, nakazał wkładać tylko szerokie pantalony. Gardził przepychem dworu, a ponieważ w muzyce był głuchy jak pień, wyrzucił muzyków. Nie znosił malarstwa. Przepędził astrologów, zniósł urząd nadwornego poety, zresztą nie znosił języka perskiego, kochał tylko turecki, język obozów wojskowych. Zabronił sadzić róże w ogrodach cesarskich, nie interesował go harem, przestał przyjmować młode dziewczęta, więc światem kobiecym w pałacu w Delhi rządziły wdowy i stare panny.

Sztywny formalista, codziennie przepisywał fragment Koranu i z czasem potrafił recytować go na pamięć. Wstrętny bigot, codziennie rano robił na szydełku czapeczkę i kazał sprzedawać ją na targu za marny pieniądz. Był chorobliwie skąpy — srebrne kałamarze wymienił na porcelanowe i paranoidalnie podejrzliwy — własnych braci bez przerwy posądzał o knowania. Skryty, nieufny, wolał przebywać w obozach wojskowych niż w haremach — zresztą skrycie wyśmiewano jego niezręczności wobec kobiet. O żonach prawie nic nie wiadomo, żadna konkubina nie rozpaliła jego serca, dzieci srogo karał, synowie bali się go, a córki były mu obojętne. Zniósł, o dziwo, edykt zabraniający małżeństwa córom cesarskim.

Ograniczył działalność piratów, nie dopuścił do osadowienia się kupców europejskich, przyłączył Czittagong. Kupcy muzułmańscy zostali zwolnieni z opłat celnych, hindusi zaś musieli opłacać 5% wartości towaru.

W 1679 przywrócił dżizję, podatek od niewiernych (po 115 latach od jej zniesienia przez Akbara), chociaż stanowiła tylko 5% wpływów w skali całego imperium i wielu doradców muzułmańskich sprzeciwiało się tej decyzji. W stopniu silniejszym niż jego poprzednicy dążył do osłabienia „czynnika hinduskiego” w cesarstwie: w 1659 zabronił stawiania nowych świątyń, w 1664 — zakazał reperowania starych, w 1665 — rozmyślnie kazał wyburzyć hinduskie świątynie i posągi bóstw w Gudżaracie i w Radżastanie, a w 1669 roku — w całym cesarstwie. Do Waranasi, świętego miejsca hinduizmu, wysłał specjalny oddział wojskowy z rozkazem wyburzenia co do jednej wszystkich hinduskich świątyń. W 1667 roku zabronił obchodzenia w całym państwie najważniejszych dla Hindusów świąt — holi i diwali. Na subkontynencie zamieszkałym przez mieszaninę różnych ras i różnych religii, rygorystycznie ortodoksyjna orientacja Aurangzeba była równoznaczna z samobójstwem. Najwięcej zła wyrządził pod sam koniec swego panowania, kiedy cesarstwo waliło się w gruzy i gołym okiem widać było, że nic nie powstrzyma upadku i dynastii, i cesarstwa, i ostatecznie całych Indii.

Co z tego, że był żołnierzem i politykiem znacznie bardziej utalentowanym niż Dara i pozostali bracia, gdy kampanie wojskowe pożerały cały roczny budżet państwa. W 1681 roku Aurangzeb opuścił ostatecznie Delhi i wyruszył zdobyć Dekan: bajeczne Bidżapur i Golkondę. Wszystkie jego podboje były nieopłacalne — wojna w Dekanie pochłaniała 100 tysięcy ludzi rocznie, a straty w koniach, słoniach, wielbłądach i wołach wynosiły 300 tysięcy rocznie. By zdobyć Bidżapur (1686) zasypano z rozkazu cesarza fosę, płacąc okolicznej ludności od każdego przyniesionego kosza z gliną. Sikander, młodziutki władca ostatniej starożytnej hinduskiej monarchii, zgnił w więzieniu. Zdobywanie Golkondy (1687) było ostatnim spektakularnym widowiskiem ostatniego Mogoła. Przez kolejnych dwadzieścia lat kręcił się w kółko, tracąc wojsko i wpływy, ale udawał, że rządzi. Ironią losu, najbardziej znienawidzony cesarz żył najdłużej ze wszystkich Timurydów — 89 lat. Zmarł w 1707 roku.

Dynastia upadła bez huku i fanfaronady. Synowie Aurangzeba byli gnuśni, zepsuci do szpiku kości i niezdolni do rządzenia. Okradano ich bezlitośnie. Synów ich synów też, a wnuków jeszcze bardziej. Od 1803 roku ostatni władcy mogolscy dostawali od Anglików rentę. Lecz nie było aż tak wielkiej anarchii, jak by się wydawało. Wieśniacy i rzemieślnicy pracowali, a urzędnicy nadal zbierali cesarskie podatki, teraz kładąc pieniądz we własną kieszeń. Bengal rozkwitł za czasów Mira Dżumli, niegdyś najwyższego urzędnika finansowego Golkondy, potem za jego syna Asaf Chana. Radżputowie budowali nowe miasta, radżowie odtworzyli swe tubylcze państewka. Władzę brał, kto chciał. Hindusi zaczynali żyć na nowo.