Arjowie

arya = szlachetny

Arjowie to nie Aryjczycy.

Aryjczycy to termin funkcjonujący w XIX-wiecznej teorii ras, jego treść naginano dowolnie do potrzeb koncepcji rasistowskiej, mówiono np. o typie aryjskim (wysoki, niebieskie oczy), używano też terminu języki aryjskie.

Z nazwą Arjowie wiąże się nierozerwalnie termin Indoeuropejczycy.

Najczęściej mówi się o językach indoeuropejskich, które być może stanowią kontynuację jakiegoś wspólnego języka praindoeuropejskiego. Należą do nich między innymi: grecki, irańskie (perski, tadżycki, afgański), italskie (dziś są to języki romańskie), germańskie, celtyckie, bałto-słowiańskie, a z wymarłych — hetycki.

Mówi nimi obecnie 1/3 ludności świata.

Kolebką Indoeuropejczyków (jeśli mieli wspólną kolebkę?) były rejony położone na północ od Morza Czarnego, między Karpatami i Kaukazem oraz między Morzem Kaspijskim i Morzem Aralskim. Wspólne słownictwo wskazuje, że hodowali bydło, świnie i owce, znali konia dzikiego i oswojonego, trochę uprawiali ziemię. Doceniali znaczenie produktów rolnych, ale głównie rozwijali gospodarkę pasterską. Patriarchalna struktura rodziny, koczownictwo, nastawienie na grabieże i podboje — oto charakterystyczne cechy społeczeństw indoeuropejskich. Wtargnięcie ich na arenę historii upamiętniają straszliwe zniszczenia. Między 2300 a 1900 p.n.e. w Grecji i Azji Mniejszej spalili i splądrowali wiele miast, między innymi Troję, oraz ponad trzysta miast i wsi Anatolii. Irańczycy z Persji nie poddali się tym ludom o jasnym kolorze skóry, ale Grecja z jej wyspami zostały podbite. Do Indii północno-zachodnich zaczęli przenikać na początku drugiego tysiąclecia p.n.e. Cztery lub pięć wieków później zajmowali rejon Siedmiu Rzek, to jest dorzecze górnego Indusu i zmierzali ku Nizinie Gangestańskiej. Tak ostatecznie dokonał się proces indoeuropeizacji Indii, Półwyspu Italskiego, Półwyspu Bałkańskiego, regionów karpacko-dunajskich oraz terenów Europy środkowej, zachodniej i północnej od Wisły i Morza Bałtyckiego aż po Atlantyk.

Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya , co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że na ostateczną postać kultury indyjskiej miały ogromny wpływ wcześniejsze, bardziej rozwinięte cywilizacje Bliskiego Wschodu i doliny Indusu z ośrodkami w Mohendżo Daro i Harappie z lat 2600-1800 p.n.e. Rola Indoeuropejczyków została wyolbrzymiona w XIX wieku i przesadnie wywyższona.

Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.

Czczono krowy, byki i węże, oddawano cześć bogini płodności Mahadevi, a pieczęcie ukazują bogów siedzących w pozycjach jogi. Również z tamtego okresu pochodzi kult fallusa, który dziś przetrwał pod postacią lingi, uważanej za wcielenie boga Śiwy.

Przyczyna upadku cywilizacji Indusu pozostaje zagadką.

Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.

Pojawienie się wojowniczych nomadów mówiących o sobie arya, zapoczątkowało nową fazę w indyjskiej kulturze i wierzeniach. W trakcie triumfalnego pochodu na wschód (Nizina Gangi) i na zachód (Grecja) zwycięstwo zapewniły im zaprzężone w dwa rącze rumaki rydwany, które — podobnie jak nasze czołgi — stały się straszliwym orężem, przesądzającym o losach bitew. Rydwan podzielił świat:na tych, którzy wznosili okrzyki „zwycięstwo” i tych, którzy zanosili się płaczem. Joseph Campbell Część badaczy twierdzi, że nie było inwazji, a co za tym idzie — zniszczeń, lecz powolne wlewanie się ludów nazwanych później aryjskimi.

W każdym razie nastąpiło stopniowe połączenie obu kultur z zachowaniem ich najlepszych elementów — agresywny i militarnie silniejszy lud nomadów wszedł w kontakt z kulturą bardziej zaawansowaną technologicznie i stojącą na wyższym poziomie gospodarczym. Arjowie byli przepełnieni wiarą w słuszność swej misji i właśnie ta wewnętrzna energia zainspirowała wieszczów do stworzenia Wed, zbioru hymnów komponowanych przez 1000 lat aryjskiej hegemonii. Te święte teksty tworzono w sanskrycie, który stał się największym skarbem indoaryjskich ludów, a był jednym z najwcześniejszych języków indoeuropejskich.

Arjowie lubili muzykę i taniec, grali na flecie, lutni i harfie, znali grę w kości, gustowali w odurzających napojach. Główni bogowie byli związani bardziej z kultem słońca niż księżyca, a ich mitologia roztaczała wizję wolności i zwycięstwa ludzi. Stworzyli panteon potężnych, męskich bogów jadących na rydwanach, ogniem rozświetlających wszelkie mroki, a gdy zwalczali siły ciemności, słońce świeciło za ich plecami. Nomadzi ze stepów, koczownicy zawsze w siodle, dzięki koniom stali się wojownikami. Pojęcie boga związali z sakralnością niebiańską, z ideą światła i transcendencji (wysokości), a także z ideą ojcostwa, zwierzchności i tworzenia. Ich Bóg-Niebo stał się stwórcą świata, władcą kosmosu. Żeńskie bóstwa płodności — bliskie ludom rolniczym — mieli za nic i nie okazywali im szacunku. Wzgardzili boginią-ziemią i wilgotną głębią jej otchłani, gdzie długo dojrzewa to, co ma być zrodzone. Współodczuwanie, współbycie i trwanie matki nudziło ich. Nie chcieli pozostać w miejscu, wciąż gdzieś gnali. Wyznawali kult ognia, Agni, więc bogom — pojmowanym raczej jako zjawiska natury — składali ofiary całopalne, by dym zanosił je „w górę”, do nieba. Wielbili uśmiechniętego Suryę, słońce, które traktowali jak ożywiciela przenikającego wszelkie istoty i podtrzymującego życie. Cieszyli się mocą błyskawicy i suchego trzasku gromu Indry, który zapowiadał ożywcze deszcze monsunowe. Nie wznosili sanktuariów, obrzędy sprawiali pod gołym niebem, nad strumykami i na wzgórzach.

Indoeuropejski temat deiwos = niebo powtarza się w wielu słowach oznaczających boga: w sanskrycie — dewa, w łacinie — deus, we francuskim — dieu.

Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.

Tak czy inaczej, rola Indoeuropejczyków została wielce przeceniona w koncepcjach dziewiętnastowiecznego historyzmu. Z jednej strony wykazywał on wyższość wszystkiego, co europejskie, a z drugiej — wyższość wszystkiego, co starożytne. Kiedy nagle okazało się, że cywilizacja Indii jest starsza od cywilizacji greckiej, trzeba było zbudować takie teorie, które pozwoliłyby podłączyć się pod ową starszą od greckiej starożytność. Stąd mit o wspólnym pochodzeniu. Anglikom było to pomocne w zarządzaniu Indiami, a Niemcy mieli na czym oprzeć swe rasistowskie i nazistowskie, jakoby starożytne, koncepcje wyższości i czystości ras. Była to czysta ideologia Indoeuropejczyków z Europy. Dziś, zarówno w Indiach jak i na Zachodzie, zwraca się szczególniejszą uwagę na rodzime cywilizacje, zwłaszcza Indii południowych.

W jednym z hymnów wedyjskich mówi się, że cztery stany społeczne zwane warnami powstały z różnych części ciała złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń. Z jego ust narodzili się bramini, z jego ramion — ksiatrijowie, z lędźwi — wajsiowie i ze stóp — siudrowie. Uważa się nadal, że to Indoeuropejczycy, którzy nad Indusem przyjęli imię Arya, zbudowali w północnych Indiach system warnowy. Ale pozostaje niejasne, czy ten podział został rzeczywiście przyniesiony przez nich, czy tylko ugruntowali oni i opisali układ społeczny, który w Indiach istniał dużo wcześniej. Byłby to wtedy podział społeczny par excellence hindu, pochodzący znad rzeki Indus. Przemawia za tym fakt, że na południu wśród ludów drawidyjskich, dokąd dotarli Harappejczycy, a Indoeuropejczycy nawet nie doszli, system warnowy był osadzony równie mocno jak na północy.

Do dziś w całych Indiach wielu mężczyzn, zwłaszcza z rodzin bramińskich, nosi imię Arya.

Guy Sorman w Le genie de l'Inde uważa, że Arjowie i ich warny nie pochodzą od Indoeuropejczyków, a mit „aryjski” został ukuty w XIX wieku. W rzeczywistości warnowy układ społeczny, oparty o kryterium arya, szlachetny wytworzył się w Indiach pod wpływem mieszania się czynników politycznych, społecznych, kulturowych, ludowych, rasowych, językowych, etnicznych, tak rodzimych jak i napływowych.