hindu

Wszyscy pytają: ilu jest bogów w hinduizmie? Pytanie anegdotyczne i nic nie wyjaśniające. Część podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem maniaka, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie uzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, stawiano wszystkim i wszędzie wciąż to samo pytanie: ilu bogów jest w hinduizmie? Ktoś odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców…

Religia wyznacza rytm narodowy indyjskiego ludu. Z każdym biciem serca Hindus zbliża się do celu wiecznej chwały — uobecnienia Boga w sobie. Kiedy ktoś wymawia imię Boga, jego czułe ucho wychwytuje melodię i intonuje hymn na Jego chwałę. Bywa, że nie ma co jeść ani gdzie spać, a sklepienie niebieskie jest mu często jedynym schronieniem, ale w sercu nosi Boga. Wie, że na scenę życia wchodził niezliczoną ilość razy, tyleż samo razy z niej schodził, a setki kolejnych narodzin pozwoliły mu nacieszyć się wszystkim, co świat stworzony mógł mu zaofiarować i poznawszy tę jedyną prawdę, że wszystko na ziemi przemija, wie, że nic go już nie zadowoli. Teraz chce tylko odnaleźć i zanurzyć się w źródle, z którego tryska wszelkie objawienie…

Dlatego od najwcześniejszych lat dzieciństwa powtarza modlitwę: „Medytuję nad potęgą Istoty, która stworzyła ten świat. Niech oświeci Ona mój umysł.”

Wspaniała i piękna przyroda objawiająca tę Istotę jest dlań przedmiotem zachwytu. Przepełnione Jej tchnieniem święte księgi rozmaitych religii wzbudzają w nim szacunek i uwielbienie, podobnie jak ten, kto Ją odnalazł i opowiada o drodze doń wiodącej.
Elizabeth Haich, mistrz duchowy
My, mieszkańcy Zachodu, znajdziemy się wkrótce na rozdrożu, do którego myśliciele indyjscy doszli już jakieś siedemset lat przed Chrystusem. Heinrich Zimmer, indolog

Hindu to zbawienna pułapka. Wszyscy przybysze z zewnątrz, nawet muzułmanie, ulegli urokowi prawdy o człowieku i świecie, wiedzy o czystej psychologii i socjologii zupełnie pozbawionych ideologii politycznych. Kogo choć raz wstrząśnie iluzja świata, ten postawi stopę na subkontynencie i podąży drogami Indii. Choćby we śnie. Indie nie czekają na odkrycie, ale cierpliwie czekają na zrozumienie.

Hinduizm to termin europejski, sztucznie utworzony przez Anglików na potrzeby pierwszego spisu powszechnego, który został przeprowadzony w 1872 roku. W swej fobii klasyfikowania i oceniania, podzielili oni ludność subkontynentu na hindu people i muslim people. Ten zupełnie sztuczny i arbitralny podział, którego smutne konsekwencje trwają do dziś, nie dał oczywiście żadnej interesującej odpowiedzi na pytanie kim są badani. Z faktu, iż ktoś określił się hindu wcale nie wynikało, że wyznawał którąś z religii staroindyjskich lub hinduskich, mógł bowiem mieć na myśli przynależność do wspólnoty społecznej hindu. Właściwie wszyscy muzułmanie w Indiach są jednocześnie hindu — podbita ludność przechodziła na islam pod groźbą utraty życia lub utraty środków do życia. Wielu muzułmanów, jak na przykład mieszkańcy Bengalu, czują się na swój sposób hindu, gdyż są mieszkańcami subkontynentu oraz współtwórcami i uczestnikami cywilizacji hindu. Podobnie Sikhowie, którzy wprawdzie walczą o autonomię religijną i o wyłączenie ich religii z tygla wierzeń hinduskich, ale również mają siebie za hindu. Także dżiniści i buddyści uważają siebie za hindu. Mieszkańcy Indii do dziś bardziej utożsamiają się z miejscem zamieszkania niż z wyznawaną religią. Nazwa islam, zamiast wcześniej używanej nazwy w liczbie mnogiej mahometanie lub muzułmanie, pojawiła się w angielskim nazewnictwie też dopiero w XIX wieku.

Na określenie wszystkich mieszkańców Indii, Anglicy zaczęli z czasem używać nazwy indians i indian people.

Żaden hindus, mieszkający w Indiach lub poza Indiami, nie jest „wyznawcą” hinduizmu, gdyż jest to nazwa zbiorcza obejmująca wszystkie występujące na subkontynencie i w regionach zamieszkałych przez hindusów, formacje i odłamy religijne. Nie można być „wyznawcą” zbioru różnorodnych i sprzecznych elementów. Żaden więc hindus nie może być jednocześnie żarliwym sługą Śiwy, Ramy, Kriszny (religia bhakti), bogini Kali (tantryzm), rzeki Gangi (religia Kumbha Mela) i pozostałych, których jest mnogość. Każdy hindus dokładnie określa swoją religię.

Tak więc, gdy mieszkaniec Indii mówi nam dzisiaj, że jest hindu, to nigdy nie mamy pewności czy ma on na myśli cywilizację czy swoją religię. Hinduska tożsamość obejmuje przede wszystkim miejsce zamieszkania, następnie cywilizację, światopogląd i mentalność, a także religię (ale niekoniecznie). Trzeba podkreślić z wielkim naciskiem, że podobnie jak nauki Buddy (tak zwany buddyzm) obejmują filozofię, religię i psychologię oraz stosowne rytuały, tak hinduizm obejmuje powyższe dyscypliny oraz inne, niezwykle różnorodne dziedziny życia, myślenia i działania ludzkiego, jak choćby jogę, wedyzm, braminizm, ajurwedę, kamasutrę, wegetarianizm oraz indywidualne nauki mędrców (Ramakrishny, Wiwekanandy, Joganandy, Sai Baby) mówiące o zjednoczeniu człowieka z Absolutem, z Jednią, z Nieokreślonym, z TYM.

Hinduizm jako termin funkcjonuje wprawdzie w religioznawstwie, filozofii i kulturoznawstwie, ale nie wiadomo, co oznacza — nikt jeszcze nie zdołał zdefiniować hinduizmu.

Nul ne sait definir ce qu'est veritablement l'hindouisme. Guy Sorman, Le genie de l'Inde, str. 240.

Lecz nie sposób nie używać tego słowa-walizki, w której mieści się po prostu cały subkontynent i gwiazdy nad nim świecące, deszcze monsunowe i diaspora.

hinduista — słowo błędnie utworzone, być może pod fatalnym wpływem marksista, egzystencjalista, seksista, mające jakoby określać wyznawcę. Ale skoro na hinduizm nie można „przejść” (prozelityzm) i nie można stać się nowym wyznawcą (prozelitą), to nie ma na świecie hinduistów, są jedynie hindusi, miłośnicy jednej z wielu religii hindu, urodzeni w Indiach lub pochodzący z Indii, gdziekolwiek dziś mieszkają. Polskie słowo hinduista jest po prostu błędnym tłumaczeniem angielskiego słowa hindu. W języku angielskim używa się słów indian i hindu. W języku francuskim — indien, indienne oraz hindou, hindoue.

hinduistyczny — równie błędnie w języku polskim utworzony przymiotnik, który nie wiadomo co oznacza. To tak jakbyśmy mówili kościół katolicystyczny, zamiast katolicki.

O religiach Księgi (patrząc jedynie okiem hindusa)

Trzy religie Bliskiego Wschodu — judaizm, chrześcijaństwo, islam są religiami patriarchalno-monoteistycznymi, wytworem jednego życia duchowego, życia semickiego.

Każda ma swoją Świętą Księgę, ustalającą mapę wiary, są to: Tora, Biblia, Koran.

Występuje w nich męska postać o podobnych cechach: Jahwe, Bóg, Allah, który jest Bogiem Osobowym.

Jest on Stworzycielem Świata i Panem wszelkiego stworzenia, a więc panuje, wyznacza nagrody i kary.

Religie te mniej troszczą się o człowieka, a jeszcze mniej o kobietę, a tylko o Mężczyznę-Boga, w Imię którego mężczyznom wolno zabijać (dżihad w islamie), podbijać (czyńcie ziemię swoją poddaną w Biblii), wykluczać (kobiety, tj. połowę społeczności, w islamie) i zmuszać do przyjęcia własnej wiary (ewangelizacja w chrześcijaństwie).

Nie ma w tych religiach ani jednej bogini. W judaizmie, kobieta nie może wejść do synagogi i uczestniczyć w modlitwie na równi z mężczyznami, ma tam specjalnie wyznaczone, gorsze miejsce; w islamie — ma wzbroniony wstęp do meczetu; w chrześcijaństwie — przez 1500 lat nie miała duszy i była całkowicie poddana mężczyźnie.

We wszystkich trzech religiach — zabrania się kobiecie sprawować jakichkolwiek rytuałów religijnych. Kobieta jako taka jest problemem, obsesją i fobią tych religii.

Ich obsesją jest ponadto: pojęcie OJCOSTWA rozumiane jako stwarzanie, kreacja; idea PANOWANIA widziana jako poddanie i zniewolenie innych oraz idea WYŻSZOŚCI pojmowana jako poniżanie i napiętnowanie innego.

Hindu nie jest religią w naszym rozumieniu tego słowa. Brak tu Boga Osobowego, wyznania wiary, księgi dogmatów, Kościoła, najwyższego zwierzchnika i kapłanów, brak Założyciela. Gdy zapytamy hindusa o jego religię, odpowie, że jest to Sanatana Dharmaodwieczna zasada, coś zupełnie różnego od naszego rozumienia religii.

Hindu jest bardziej filozofią życia i światopoglądem.

Religie hindu przetrwały sześć, a może nawet siedem tysięcy lat nieprzerwanie w łonie jednej spójnej cywilizacji. Już sam ten fakt świadczy o ich obcowaniu z wiecznością.

W religiach hindu nie ma wyznawców, gdyż nie ma wyznania wiary. Są wielbiciele i miłośnicy boga czy bogini albo jakiejś koncepcji filozoficznej — używa się słów a fan, miłośnik oraz a devot, entuzjasta, oddany (w języku polskim słowa dewot, dewotka brzmią negatywnie, bo kojarzą się z powierzchowną pobożnością). W głębszym znaczeniu filozoficznym, podążający konkretną ścieżką duchową to sadhaka, a jego indywidualna droga to sadhana.

Hindusi nie używają też pojęć wierny i niewierny, które zostały wprowadzone przez islam, nazywający muzułmanów wiernymi, a wszystkich pozostałych — niewiernymi.

Wszystkie religie hindu są monoteistyczne.

Nie wypracowały one idei boga osobowego, lecz ideę boskości bezosobowej, zbliżoną do panującej we współczesnej fizyce koncepcji energetycznego pojmowania świata (są więc jedną wielką metafizyką). TO jest Bezosobowe — Absolut, Jedność, Jedyna Najwyższa Rzeczywistość, Jednia, Podstawowa Zasada, Najwyższy Duch.

Człowiek przynależy do TEGO, sam jest TYM, wypracowane w Upaniszadach tot twam asi, ty jesteś tym, leży u podstaw religijności hindu. Hinduska religijność uczy dostrzegać Absolut w każdej cząstce wszechświata, w Przyrodzie ożywionej i nieożywionej.

Boginie i bogowie są emanacją, aspektami owej Najwyższej Rzeczywistości.

Świat nie został ani stworzony ani zrodzony. Świat JEST i istniał wiecznie, sanatana.

Brahma nie stworzył świata, lecz zasady w nim panujące. Wisznu jest strażnikiem dharmy i przerywa kosmiczny sen w nieskończonym oceanie „jeszcze-nie-stworzonego-wszechświata”, by zstąpić na ziemię i przynieść ludziom nowe zasady. Odpowiedzialność za świat ponoszą nie tylko bogowie, ale także ludzie, których obowiązuje przestrzeganie dharmy. Świat bowiem jest stwarzany tu i teraz przez ludzi i przez bogów równocześnie. Bogowie są wśród ludzi, a nie na wyżynach doskonałości, interweniują w sprawy ludzkie na co dzień, a nie od święta, obdarzają łaską zawsze, w każdym momencie naszej egzystencji, choć człowiek może tego nie dostrzegać.

Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.

W hindu nie ma panteonu bogów o strukturze hierarchicznej zależności. Nie ma Boga najwyższego, który sprawowałby władzę nad innymi. Bogowie nie dzierżą zresztą żadnej władzy. Nawet najwyżsi, są tylko aspektami Rzeczywistości, częścią tej Rzeczywistości, która jako całość pozostaje niepoznawalna. Cząstkowość, niepełność boga, ale nie jego ułomność, wyrażona jest poprzez koncepcję awatary, całkowitego zstąpienia boga na ziemię tu i teraz pod jakąś konkretną postacią. Ramakrishna powiedział: awatara to ten, który daje zbawienie. Za każdym razem, kiedy objawia się szczególna moc Boskości, następuje wcielenie. A jeśli komuś trudno było zrozumieć ideę wcielenia, mówił: wystarczy wierzyć, że Boskie istnieje, i że cały wszechświat i wszystkie istoty są jego objawieniem. L’enseignement de Ramakrishna, chapitre XVI, 1036-1048.

Pytanie o liczbę bogów w religiach hindu jest bezzasadne, gdyż rzeczywistość boska mieni się niezliczoną ilością aspektów. Część opracowań, artykułów, podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie odzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, wciąż pytano hindusów: ilu macie bogów? Ktoś wreszcie odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców… Śmieszne, że wciąż bezkrytycznie cytuje się tę liczbę. Przewodnik po Hampi, którego uważnie podsłuchiwałam podczas zwiedzania ruin miasta, powiedział z całkowitą powagą dwóm Francuzkom, że w Indiach jest 2 miliony bogów — przynajmniej twórczo interpretował.

Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.

W religiach hindu nie ma hierarchii władzy duchowej, bo w ogóle nikt nie trzyma rządu dusz. Bramini — to nie kapłani. Nie stanowią i nigdy nie stanowili jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Pozostają z reguły bardzo religijni, są dumni z noszenia świętego sznura, symbolu podwójnego urodzenia i podążania starożytną drogą, która jest ich wybraną dharmą. W opinii samych hindusów, pozostają nadal elitą duchowo-moralną, dając innym przykład szlachetnego i czystego życia. Ale nie mają żadnej władzy. Na południu Indii, w Tamil Nadu, rola religijna braminów jest wciąż ważna, na północy — ich oddziaływanie jest niewielkie.

Kiedy papież Jan Paweł II przybył 6 listopada 1999 roku do Indii, powstał problem, kto ma go witać. Żaden ze świątobliwych mężów, guru, mistrzów duchowych, przewodników rozmaitych sekt, wyznań i religii nie ma bowiem w Indiach takiej rangi społecznej jak papież, będący głową całego Kościoła Katolickiego. Jana Pawła II witał Minister Spraw Zagranicznych, przyjmując go wyłącznie jako szefa państwa Watykan, a nie jako przywódcę religijnego. Obstając przy różnorodności religii, rząd indyjski konsekwentnie realizuje postulat czystej laickości państwa, nie godząc się na wpływ żadnej z nich na sprawy państwowe i pozostawiając sprawę uczuć religijnych wyłącznie życiu prywatnemu swych obywateli.

Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.

Starożytną religię Indii określa się mianem wedyzmu, ale nic już z niego nie przetrwało oprócz literatury i od dawna nie składa się przebłagalnych rytualnych ofiar bogom zgodnie z nakazem Wed. Późniejszy braminizm, który wypracował bardziej osobisty stosunek człowieka do bóstwa i dyscyplinę pobożności, rozumianej jako pokora wobec niepojętej Wyższej Rzeczywistości, wchłonąwszy w swój system religijny wiele elementów ludowych, też już w Indiach przestał istnieć, zwłaszcza gdy potępiono, wydaje się raz na zawsze, system warnowy. Od połowy I tysiąclecia p.n.e. bramiński system religijno-społeczny przeżył kryzys pod wpływem ruchu reformatorskiego leśnych mędrców, riszi, z których Makkhali Gosala (560-484), Mahawira ( 547-467) i Gautama Budda (550-483) stworzyli nowe szkoły. W dzisiejszej religijności hindu rysuje się dominanta pracy nad sobą na wybranej indywidualnie drodze, zgodnie z wewnętrznymi potrzebami ducha. Można rzec, iż istotnie dokonała się głęboka, postulowana przez braminów przemiana rozpalenia ognia wewnętrznego, zamiast ognia rytualnego. Poszukiwaniom własnego Ja przyświeca starożytna formuła tot twam asi, a zmagania ze sobą są rozsupływane przez wciąż dostępną starożytną wiedzę psychologiczną. W procesie historycznego rozwoju przepadło więc wiele elementów hindu, zbędnych i mało dla człowieka znaczących, ale pozostało doświadczenie jednostek, riszi, guru, świętych i wyzwolonych za życia, którzy swą wiedzę przekazywali i przekazują w tradycji ustnej. To do nich zwracają się dzisiejsi poszukujący.

Ustne przekazywanie tradycji duchowej jest regułą. Mistrz duchowy ma moc powoływania uczniów i daje im swe niepowtarzalne doświadczenie, zdobyte rzetelnym poszukiwaniem wewnętrznym. W tym sensie, nauczyciele przekazują „żywą prawdę”, ożywioną duchem konkretnej epoki, a nie utrwalone przez wieki martwe dogmaty, przykazania, formułki stworzone przez innych. Dlatego każda epoka ma swoich mistrzów. Rolą mistrza duchowego jest prowadzenie ucznia po labiryncie własnych doznań ku takiemu doświadczeniu wewnętrznemu, które przyniesie radość, ulgę i spełnienie; ogromna część tego nauczania przebiega poza słowami, poprzez miłość, jaką uczeń otrzymuje przebywając u stóp mistrza. Od wieków ich podstawowym nauczaniem jest wiedza, że największym wrogiem człowieka jest jego własne ego. Ego przyjmuje za pewnik, że wyobrażenia o sobie i pragnienia kształtują to, kim człowiek jest. Gdy tymczasem nie jest niczym innym, jak tylko marionetką swych przeszłych uczynków, karmy, i wciąż niepojętych sił przyrody. Ego jest zasadniczą przyczyną dualizmu i maji, iluzji, przeświadczenia, że to ja sprawiam (ahankara), kiedy stworzenie uznaje siebie za Stwórcę.

Guru był i jest najważniejszym przekaźnikiem hindu (pierwszym guru człowieka jest matka, drugim — ojciec, a następnie pojawiają się inni nauczyciele). Tak jak we wszystkich religiach, tak w hindu następuje przeniesienie życia religijnego ze sfery zewnętrznej (świątynia) do sfery intymnej, wewnętrznej. Zamiast ofiar przebłagalnych, rytuałów i obrzędów, wzrasta potrzeba zrozumienia siebie, innych i otaczającego świata. Wzrasta więc rola rytuałów domowych, w których główną rolę odgrywają kobiety. Wprawdzie proces wprowadzania patriarchatu przez Arjów w miejsce pierwotnego matriarchatu trwał długo, od około 1700 p.n.e. do dziś, to jednak przetrwała koncepcja dwubiegunowości energii kosmicznej, siakti i śiwy, całkowicie równorzędnych i prawomocnych, a archetypem dla hinduskiej kobiety pozostaje Mahadevi, utożsamiana z boginią Durgą występującą pod wieloma imionami. Dziś chodzi o to, by zrozumieć na wyższym poziomie symbolicznym działanie energii żeńskiej i wpleść ją ponownie w wszechobecną energię męską, która zaniedbuje świat i człowieka. W zakresie przywrócenia światu owej siakti, energii żeńskiej, hindusi będą mieli wiele do powiedzenia.

Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.

Ze światopoglądu religijnego hindu wypływa też, na przykład, specyficzne traktowanie dziecka. Od momentu narodzin dziecko jest traktowane jak Osoba, w pełni świadoma i ukształtowana Istota, za której rozwój rodzice nie czują się aż tak bardzo odpowiedzialni, ale której rozwoju nie mogą powstrzymać lub przekierować. Dziecko wybiera rodziców zgodnie ze swoją karmą i przychodzi na świat, by spełnić siebie, a nie oczekiwania dorosłych. Obce są w hinduskiej rodzinie koncepcje tresowania, wychowania, kierowania, urabiania, wykształcenia osobowości dziecka na wzór i podobieństwo społecznych lub rodzicielskich oczekiwań. Potrzebuje ono tylko dobrych warunków, podlewania jak roślinkę, której kod genetyczny zawarty w ziarnie stymuluje specyficzny rozwój, po swojemu. Tajemnica wyrodzenia się z rodziny, inności, odejścia i swoistego nieposłuszeństwa wobec zasad hołdowanych w zespole rodzinnym jest rozumiana jako konsekwencja karmy z poprzednich wcieleń i nie budzi w zasadzie niepokoju. Dziecko od najmłodszych lat skazane jest na działanie złogów karmicznych i na odpowiedzialność za swoje niezawisłe decyzje. Nie wchodzi w grę wymuszanie miłości do rodziców, gdyż dziecko idzie za głosem swego serca w wyborze osób, które pokocha spontanicznie na swej drodze życia. Rodzicom jest winne tylko szacunek za przyjęcie w progi domu i stworzenie warunków do wzrostu. Matka nie traktuje dziecka jak swoją własność, a ojciec — jak przedłużenie gatunku. Rodzice pozostają tylko czasowymi opiekunami w jego aktualnej inkarnacji i nie uważają siebie za jedynych. Często dziękują dziecku za przybycie w progi ich domu i wyjątkowe spotkanie. Umożliwienie przybycia do rodziny nie jest tożsame z daniem życia, kreacja to tylko stworzenie cielesnej powłoki, a nie — ducha, który przybywa wolny i niezawisły. Rodzice nie są stworzycielami owego ducha, czy jaźni, są tylko miejscem budzenia się starej świadomości i uruchomienia nowych mocy. Im mniej przeszkadzania, a więcej pozwolenia na to, by dziecko było tym, kim jest, tym lepiej wypełniony obowiązek rodzicielski.

Idea wegetarianizmu należy do religijnej warstwy hindu, a nie do dietetyki. Wszystkie praktycznie pisma święte i nauki mędrców podkreślają, że podstawowym obowiązkiem człowieka jest utrzymanie własnego ciała w dobrym zdrowiu, a więc spożywanie produktów czystych. W przeciwnym razie umysł nie może pozostać skupiony w nabożnej koncentracji i nie może poznawać siebie. Mięso traktuje się jako materię ciężką, brudna, skalaną, która najbardziej zanieczyszcza ciało. Odmowa spożywania mięsa, zwłaszcza ssaków należących do naszego rzędu, jest odmową zabijania zwierząt, których natura jest boska. Wegetarianizm jest praktycznym zastosowaniem idei ahimsy, niekrzywdzenia.

Założenie, że każda żywa istota podlega prawu reinkarnacji leży u podstaw wszystkich bez wyjątku wierzeń hindu. Lecz hindusi rozumieją reinkarnację jako możliwość osiągnięcia ostatecznego wyzwolenia w tym życiu tu i teraz i braku smutnej dla nich konieczności ponownego przyjścia na świat. Jeśli konieczny jest powrót do życia w takiej czy innej formie, to w rękach człowieka spoczywa obowiązek (dharma) wypracowania dobrej karmy, zgodnie z którą przyszłe wcielenie będzie takie, na jakie człowiek sobie zasłuży. W następnym życiu nie zrealizuje się jednak na pewno widzimisię naszej rozpasanej woli i jej paskudnego chciejstwa. Posiadamy tylko intuicję prawa karmy, a nie wiedzę, gdyż nie znamy konsekwencji wszystkich naszych poprzednich wcieleń. Karma rozumiana jest jako pojęcie etyczno-moralne i nadaje sens relacjom międzyludzkim, mniej relacjom człowiek-boskość, ustalając naszą przyszłość. Reinkarnacja jest zakodowanym prawem fizyki — prawa zachowania energii.

Codzienne uczestnictwo w pudży w świątyni o wschodzie i o zachodzie słońca jest zalecane, ale nie jest to warunek sine qua non bycia pobożnym hindusem. Kobiety odprawiają codziennie pudżę domową, na rodzinnym ołtarzu. Ołtarz i bóstwo domowe okadzają kadzidełkiem, oblewają wodą świętą i obsypują cynobrowym proszkiem i ryżem, układają kwiaty i owoce, recytują mantry. W pudży domowej uczestniczy tylko ten kto chce, a cała rodzina — jedynie podczas ważnych uroczystości. Każdy hindus ma ponadto swoją ulubioną świątynię, którą odwiedza według własnego wewnętrznego religijnego porządku, bywa ona związana z dzieciństwem lub istotnym wydarzeniem duchowym własnym lub kogoś dlań ważnego i bliskiego. Hindusi wybierają się też często w pielgrzymkę do miejsca, które szczególnie chcą odwiedzić, samotnie albo w towarzystwie bliskich. Zgodnie z tradycją uczestniczą w najważniejszych hinduskich świętach Diwali i Holi, ale już w świętach lokalnych niekoniecznie. Podczas pudży, pudżarin nakłada na czoło serdecznym palcem święty znak tilak, który jest znakiem większości religii hindu. Znak ten hindus może nałożyć sobie sam lub nakłada go matka, siostra, ojciec czy ktoś bliski podczas pudży domowej. Wszędzie w świątyniach spotyka się swastykę, aryjski znak słońca, dający gwarancję powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach. Świątynia domowa i budowanie własnych ołtarzy jest jedną z najważniejszych cech hindu. W ołtarzyku osobistym hindusa znaleźć można jego bóstwo prowadzące, iszta dewatę, figurkę boga, zdjęcie guru lub stopy osoby świętej, znaki graficzne — zgłoskę OM czy swastykę, kwiat lotosu lub śiwa-lingę, ogólne znaki religii hindu. Znaleźć można wiele, wiele innych uświęconych rzeczy, wszak układanie własnego ołtarza odpowiada nastrojowi chwili. Potrzebie serca i ducha.

Kremacja ciała po śmierci jest jednym z najważniejszych rytuałów hindu. Już Arjowie palili zwłoki swoich zmarłych na stosie kremacyjnym, gdyż to oni nadali ogniu najwyższą moc oczyszczającą. W czasach drawidyjskich stosowano pochówek do ziemi. Kremacja jest aktem symbolicznym, ogień przepala związki łączące człowieka z tym-życiem-tu-i-teraz, trawi złą karmę i przepala złogi karmiczne. Dba się o to, by już w czasie umierania osoba nic nie posiadała i zerwała materialno-emocjonalne związki ze światem. Spalanie ciała pozwala duchowi szybciej wydobyć się z okowów materii i podążyć ku nowemu, lepszemu, jak uważają hindusi, wcieleniu.

Według mitologii indyjskiej na początku była Ziemia, Śri (nie Słowo) spoczywająca na kwiecie lotosu, więc lotos jest symbolem Stworzenia, kreacji, podporą wszystkiego, co istnieje w świecie materialnym i duchowym. Bogini Lakszmi spoczywa na różowym kwiecie lotosu, a bogini Saraswati — na białym; w ikonografii wielu bogów przedstawia się siedzących na kwiecie lotosu, także — Buddę. Lotos jest apoteozą piękna i idealnej symetrii. Korzenie kwiatu lotosu tkwią w mętnych wodach podświadomości, zamknięty kwiat o kształcie jaja wynurza się i przebija łodygą taflę wody, naszą świadomość, rozchylające się płatki symbolizują proces otwierania się duszy, zaś płatki otwarte ku górze — nasze dążenie ku nadświadomości, boskiej jaźni.

Ująć religie hindu jednym zdaniem?

Ahimsa paramo dharma, niekrzywdzenie najwyższą zasadą,

recytacja świętej zgłoski Om — hymnem duchowym,

jej sanskrycka grafia — herbem;

swastyka to słoneczny totem szczęścia domowego,

kwiat lotosu — ikona świata widzialnego, przejawionego,

tot twam asi — mantra uwznioślenia i ubóstwienia świata.


Reszta jest iluzją, złudzeniem, mają