rozlewiska Kerali

Weszły na stałe do literatury pięknej dzięki wspaniałej powieści Arundhati Roy Bóg rzeczy małych. Ciągną się przez całe Wybrzeże Malabarskie, równolegle do Morza Arabskiego, między miastami Cochin i Kollam. Od niepamiętnych czasów osiadła tu ludność drawidyjska, która budowała tamy i groble, ujarzmiając wodę w labirynt kanałów, tak by służył celom gospodarczym i by słodkie wody nie spływały do morza. Czterdzieści spływających z Ghatów Zachodnich krótkich, lecz obfitych w wodę rzek, nanosiło ziemię tworząc krajobraz połączenia wody z lądem, tak typowy dla Kerali. Backwaters mają specyficzny sposób gospodarki: na wąskich połaciach ziemi między kanałami uprawiana jest palma kokosowa, maniok, słodki ziemniak i banany, a na szerokich, wydartych morzu polderach - ryż. W wodzie hoduje się różnego rodzaju krewetki, kraby i langusty, ogromną różnorodność ryb. Ryby, kokos i ryż to nie tylko podstawa pożywienia, ale i całej ekonomii rozlewisk. Z palmy kokosowej wykorzystuje się wszystkie składniki: orzech daje mleczko kokosowe, wiórka kokosowe, olej kokosowy, włókna – kojrę [włókno z zewnętrznej warstwy orzecha], odporną na działanie wody morskiej, znakomitą do produkcji mat, chodników i dywanów, liście służyły przez całe wieki za ekologiczne, jednorazowe talerze pod tradycyjny posiłek oraz jako pokrycie dachów.

Labirynt dróg między wodami liczy 1500 km, jezioro Vembanad o powierzchni 2000 km2 jest jednym z największych w Indiach. Natomiast obszary wodno-błotne i mokradła jeziora Ashtamudi, o powierzchni 60 km2, chronione konwencją ramiarską, są otwarte dla turystyki. Łodzie mieszkalne i pływanie po rozlewiskach to [była] największa atrakcja Kerali.

Dzisiaj rozlewiska zmieniają swe oblicze: w kanały wciska się trawa, przypływająca z Afryki, zamykająca całe lustro wody i utrudniająca pływanie, a wspaniałe kettuvallam, stateczki-domki stoją najczęściej przy kejach. Walka z trawą jest blokowana przez lobby ryżowe, pojawia się coraz więcej polderów, osuszanych pod ziemię uprawną. A ryby giną, nie mogą pływać w rozrastającej się trawie i nie mają dopływu powietrza. Mieszkańcy porzucają swe zatopione w zieleni domki, rezygnują z pracy na własny rachunek w drobnym przemyśle i zatrudniają się w licznych zakładach stoczniowych Cochinu i Ernakulam. A po kanałach coraz trudniej pływać - backwaters przestają być największą atrakcją Kerali.