plaże Goa

Najmniejszy stan Indii to wąski pas lądu, wciśnięty między skaliste zbocza Ghatów Zachodnich a Morze Arabskie. To nie wyspa! Zanim uruchomiono linie samolotowe, do Goa zawsze było trudno dojechać. I dzisiaj, trudno się jeździ po wąskich i kretych drogach. Taksówek tu nie ma, wszyscy przemieszczają się na skuterach. Nie polecamy wyjazdu na chybił trafił, są tu miejsca piękne, ale są też bardzo brzydkie. Trzeba znać adresy...

Plaże Goa pobudzają wyobraźnię: chcemy mieć ocean koloru szmaragdowego, złoty piasek i lazurowe niebo. Ale nie tutaj – Morze Arabskie to nie ocean, fala jest krótka i niebezpieczna, dno zamącone i niewidoczne, piasek szaro-bury, a niebo często ponure i zamglone…

Plaże Goa rozsławił w latach 60. XX wieku zespół The Beatles, szukający tu spokoju i odosobnienia. Za czterema chłopakami z Liverpoolu napłynęli hippisi, koczujący na samej plaży, uprawiający miłość [make love no war] i palący skręta z konopi indyjskich (ganja). Zostawili nie najlepsze wspomnienia umiłowania wolności, która to wolność im, Europejczykom, kojarzyła się z nic nierobieniem [dolce far niente], a dla Indusów była dziwaczną mieszaniną anarchii, lenistwa i braku odpowiedzialności. Niestety, wtedy to ugruntował się obraz białej kobiety jako dziwki, puszczającej się z każdym facetem za jednego skręta. Patrz powieść Pascala Brucknera Pariasi.

Warto pamietać, że Goa, zdobyte przez portugalskiego żeglarza Alfonso de Albuquerque, było od 1510 roku przystanią dla misji ewangelizacji Indii [Franciszek Ksawery]. Nieudanej misji. Handel przeważył i na przełomie XVI i XVII wieku Goa było najbogatszym portem świata: złoto, kamienie szlachetne i diamenty z Golkondy, dzięki kupcom z Hampi, Gujaratu i Półwyspu Arabskiego, stworzyły niebywałą wprost świetność miasta. Trwała ona zaledwie 100 lat, z powodu epidemii cholery miasto – oprócz kościołów – przestało istnieć, a ludność rozpierzchła się. Goa pozostało kolonią portugalską aż do 1962 roku. W Goa wiele rodzin nadal mówi po portugalsku i celebruje stare portugalskie obyczaje.