jedwabna nić

Każdy region Indii posiada własną tradycję obróbki jedwabiu, niekiedy sięgającą zamierzchłej przeszłości. Hindusi są dumni z hodowli jedwabnika asamskiego, którego larw nie zabija się. Rozerwany przez motyla kokon daje krótkie nitki, nadające się do przędzenia (splecenia) podobnie jak przędzie się wełnę. To Eri paat, biały jedwab z Asamu. Badania archeologiczne dowodzą, że nad Indusem już w 2500 p.n.e. produkowano ahimsa silk, bez zabijania larw.

Hodowlą jedwabnika morwowego, którego larwy zabija się, by motyl nie uszkodził kokonu, zajmują się tradycyjnie muzułmanie. Nadzór nad produkcją całego jedwabiu w Indiach przejęli od XVIII wieku Anglicy i aż do 1947 roku brali zysk z jego sprzedaży. 70% indyjskiego jedwabiu, Mysore silk, pochodzi ze stanu Karnataka, ale każda kobieta w Indiach południowych musi mieć sari z Kanchipuram, zwłaszcza podczas świąt i uroczystości weselnych.

Natomiast brokat czyli kinkhwab z Banarasi (Varanasi) pozostaje tkaniną bardziej szlachetną.

Pomiędzy osnowę i wątek wprowadza się nić dodatkową, zari, wykonaną z czystego złota lub srebra. Dawniej, kiedy tkanina brokatowa uległa zniszczeniu palono ją, odzyskując złoto i srebro do ponownego wytworzenia zari. Ta nić nadaje tkaninie puszystość i błyskotliwość, a bogactwo wzoru zależy od ilości wprowadzonych nici jedwabnych. Warsztaty supełkowe pozwalają użyć do 29 nici. Jeden mistrz obsługuje tylko jeden warsztat, gdyż pamięta tylko jeden wzór zakodowany w supełkach. W XIX wieku wprowadzono warsztaty Jacquard z wzorem zakodowanym na taśmie perforowanej i odtwarzanym mechanicznie, ale ilość kolorowych nici jest ograniczona do siedmiu. Warsztatów supełkowych jest w Varanasi coraz mniej; brak mistrzów zdolnych zapamiętać i odkodować skomplikowany wzór, nie mówiąc o wykonaniu nowego, sprawia, że sari wykonane tą techniką są bardzo drogie i czasochłonne. Sztuka kinkhwabu z Varanasi idzie w niepamięć.