Od dwudziestu paru lat jestem miłośnikiem Indii. Kocham Indie, jak kobieta kocha kwiaty, zapachy i słońce. Miłości nie trzeba uzasadniać.

Nie jestem specjalistą, badaczem, naukowcem, teoretykiem, krytykiem… Bywam filozofem, wtedy pytam o sens świata i kondycję człowieka.

Nie ma innego sposobu dotarcia do wnętrza innej kultury, do jej głębi, jak tylko poprzez interpretację. Interpretacja to nieustanne zadawanie pytań, co to znaczy? Ale nie tylko pytam, co to znaczy dla mnie, obserwatora z zewnątrz, z innej kultury i cywilizacji, pytam co to znaczy dla ciebie, który tam, w Indiach, mieszkasz.

Interpretacja to dialog, słuchanie tego, co ty mieszkający w Indiach masz mi do powiedzenia o sobie i swoich bliskich. Zrozumienie inności zależy od mojej interpretacji. Jeśli się pomylę i źle zrozumiem, to skrzywdzę ciebie i źle się do ciebie ustosunkuję.

Im lepiej zrozumiem głębię, czyli to co było, tym jaśniej mogę ujrzeć i zrozumieć powierzchnię, to co jest.

(z Kena Wilbera, Krótka historia wszystkiego)

Moje podróżowanie jest wciąż na nowo stawianym pytaniem: Indie, co to znaczy? A także: Co Indie znaczycie dla mnie?

Serdecznie zapraszam na stronę-mandalę niektórych moich odpowiedzi.